Rozdział specjalny. "The second life, scarlet eyes..."
Wątek Emily...
-Ech... Ten gówniarz... Dlaczego zawsze muszę sprzątać po nim ten bałagan?! - przez określenie "bałagan" Jason miał na myśli coś o wiele większego. Stał za rogiem jakiegoś ciemnego zaułka, niedaleko niego był las, było bardzo ciemno.
-Czuć świeżą krew, wnioskuję, że niedawno ten dzieciak tu był... - spojrzał na leżącą tuż obok niego brunetkę. Dziewczyna była zakrwawiona, wyglądała na martwą. Jason pochylił się nad nią i zamyślił. Jej krew była jeszcze świeża, chociaż niewiele w sobie tej krwi miała, jej ciało było przemarznięte, ale jej serce biło ostatkami sił, żyła... Jason mógł ją uratować.
-Przepraszam, że to zrobię, ale to jedyny sposób żeby cię uratować... - wziął ją delikatnie na ręce i skręcił w stronę lasu. - Musimy to zrobić szybko...
Po dwóch minutach byli już wystarczająco daleko, by nikt ich nie widział. Chłopak uniósł dziewczynę na rękach i powoli wbijając swoje kły w jej delikatną, bladą szyję upijając odrobinę jej krwi pozwolił, by wampirzy jad z jego białych kłów rozprzestrzenił się w jej krwi. Na tym właśnie polegała przemiana w tak wyjątkową istotę jaką był wampir. Wyjątkową w złym tego słowa znaczeniu. Jednak Jason chciał ją ocalić. Wyczuł jej osobowość, żywiołowość, dlatego chciał, by jeszcze żyła, bo nie zasłużyła na śmierć. Był pewien, że jest dobra i całe życie przed nią.
-W porządku... Niedługo z tego wyjdziesz...
-Czuć świeżą krew, wnioskuję, że niedawno ten dzieciak tu był... - spojrzał na leżącą tuż obok niego brunetkę. Dziewczyna była zakrwawiona, wyglądała na martwą. Jason pochylił się nad nią i zamyślił. Jej krew była jeszcze świeża, chociaż niewiele w sobie tej krwi miała, jej ciało było przemarznięte, ale jej serce biło ostatkami sił, żyła... Jason mógł ją uratować.
-Przepraszam, że to zrobię, ale to jedyny sposób żeby cię uratować... - wziął ją delikatnie na ręce i skręcił w stronę lasu. - Musimy to zrobić szybko...
Po dwóch minutach byli już wystarczająco daleko, by nikt ich nie widział. Chłopak uniósł dziewczynę na rękach i powoli wbijając swoje kły w jej delikatną, bladą szyję upijając odrobinę jej krwi pozwolił, by wampirzy jad z jego białych kłów rozprzestrzenił się w jej krwi. Na tym właśnie polegała przemiana w tak wyjątkową istotę jaką był wampir. Wyjątkową w złym tego słowa znaczeniu. Jednak Jason chciał ją ocalić. Wyczuł jej osobowość, żywiołowość, dlatego chciał, by jeszcze żyła, bo nie zasłużyła na śmierć. Był pewien, że jest dobra i całe życie przed nią.
-W porządku... Niedługo z tego wyjdziesz...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się. Czułam jak cała się trzęsę, a całe moje ciało jest naelektryzowane prądem. Nieprzyjemne uczucie, a jednocześnie dziwne. Bardzo dziwne. Napewno nie był to jakiś atak czy choroba. W ogóle gdzie ja jestem? Co się ze mną stało? Nie pamiętam ostatnich chwil... Jak tylko usiłuję sobie coś przypomnieć zaczyna mnie potwornie boleć głowa... Co się ze mną dzieje?! Dlaczego nie odczuwam żadnych bodźców? Powoli otworzyłam oczy, z dużym wysiłkiem. Czułam się potwornie. Może to głupie porównanie, ale w tej chwili czułam się jakbym była na kilkudniowym, silnym kacu. I wzięłam to nawet pod uwagę, bo potwornie bolała mnie głowa, nie pamiętałam co się ze mną stało i czułam... Ogromny, niepowstrzymalny głód. Nie potrafię sama tego określić, nie wiem czego chciałam, ale czułam jak moje gardło się pali, czułam jakieś pragnienie wewnątrz siebie. Głód, pragnienie... Coś w tym rodzaju. I chyba wiem od czego. Bynajmniej zawsze po jakiejś imprezie jak mój starszy brat budzi się rano na kacu pierwszym czego chce i po co sięga jest... Wódka. Być może ze mną jest podobnie, tylko jeśliby trzymać się tej wersji to tak strasznie chcę się napić tego alkoholu, że nie jestem w stanie bez tego funkcjonować, aż mnie pali w gardle. Czuję się jak... Alkoholiczka, być może rzeczywiście uzależniłam się od alkoholu...
Ponownie spróbowałam otworzyć oczy, jednak jakoś mi to nie wychodziło.
Ponownie spróbowałam otworzyć oczy, jednak jakoś mi to nie wychodziło.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-W porządku? Widzę, że się obudziłaś? - jej uszu dobiegł łagodny, choć niezidentyfikowany głos.
Kto to jest? Słowa nieznajomego ledwie dochodziły do jej świadomości. W końcu odzyskała czucie w palcach, z wysiłkiem otworzyła ponownie oczy. Ujrzała czarne tło i nic więcej. Jednak po pewnym czasie czerń zaczęła się rozlewać powoli ukazując obraz rzeczywistości. Ujrzała nad sobą przystojnego chłopaka, włosy miał w kolorze ciemnego blondu, oczy jasno błękitne, cerę bladą i śniadową, jednak nie była to cera typowo biała, jego cera była na swój sposób piękna...
-Kim jesteś? - spytała z wahaniem.
-Pytanie raczej "Kim ty jesteś"?
-Ja... - zaczęła zastanawiając się. - mam na imię Emily...
-Jak się znalazłaś sama w lesie? - spytał wiedząc dokładnie dlaczego, a raczej przez kogo.
-Pamiętam tylko to, że wracałam sama do domu, tak gdzieś koło 22, potem niedaleko lasu, zaatakował mnie... No właśnie nie pamiętam czy był to człowiek, czy jakieś zwierzę. Wiem tylko, że ugryzł mnie w szyję, potem poczułam jak tracę życie i osunęłam się ma ziemię. Tylko tyle sobie przypomniałam, nic więcej nie pamiętam. Co się ze mną stało? - spytała zdezorientowana. Jason spojrzał na nią ze współczuciem.
-Musisz coś wiedzieć... - zaczął powoli uważnie patrząc na jej reakcję.-Zapewne teraz odczuwasz okropny głód i pragnienie...
-Właśnie. Miałbyś może coś do jedzenia?
-Niestety normalne, ludzkie jedzenie nie zaspokoi twojego pragnienia. Teraz stałaś się kimś zupełnie innym. Jesteś silniejsza, ale musisz pamiętać, że nadal jesteś człowiekiem, jesteś tą samą osobą jaką wcześniej byłaś.
-Dlaczego mówisz mi takie rzeczy? Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się ze mną stało? - spytała zszokowana.
-Emily... Jesteś... Istotą o potężnej mocy i sile, o niesamowitych zdolnoścoach. Stałaś się nadnaturalną istotą, nie jesteś już człowiekiem, chociaż to nie znaczy, że nie jesteś tą samą osobą. Wiem, że trudno ci się będzie z tym oswoić. To był jedyny sposób, by cię uratować. Masz wybór... Należy on tylko do ciebie. Czy chcesz stać się potworem, bezemocyjną bestią zabijającą ludzi, czy chcesz być dobra?
-Ja... Czym ja jestem? - spytała bezemocyjnym głosem.
-Jesteś... Wampirem. - odrzekł Jason miękkim tonem. - Ja też nim jestem. Także jestem potępiony, ale staram się być dobry. Nie martw się. Wiem, że trudno ci w to uwierzyć, ale będę przy tobie. Pomogę ci się z tym uporać, nauczę cię bycia wampirem. - Jason dotknął dłonią ramienia dziewczyny, by dodać jej otuchy.
-Jak to możliwe? - szepnęła łamiącym się głosem.
-Proszę... Napij się tego. - Chłopak wręczył jej szklankę po brzegi wypełnioną szkarłatnym płynem. Emily poczuła oszałamiający zapach krwi i przestając myśleć wyrwała mu ją z rąk i wypiła w mniej niż dwie sekundy. Gorąca ciecz rozlała się po jej palącym gardle dając mu ukojenie i gasząc jej pragnienie... Niestety tylko na moment.
-Chcę więcej...
-Wiem, ale nie możesz.
-Powiedziałam, że chcę więcej! - krzyknęła twardym tonem, zupełnie innym głosem jak gdyby nie należał do niej. Ukazała swoje białe kły, jej oczy zrobiły się szmaragdowo-czerwone i rzuciła się na Jasona przewracając go. Po chwili oprzytomniała i wróciła do swojej normalnej formy. Siedziała na nim, a on leżał pod nią. Emily patrzyła zszokowana.
-Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam... - powiedziała po czym nie schodząc z niego zaczęła płakać. Chłopak przytulił ją mocno.
-Nie martw się, to nie twoja wina. Pomogę ci się z tym uporać, nauczę cię powstrzymać się. Będzie dobrze... Jednak teraz nie powinnaś widywać się z rówieśnikami. Musisz odizolować się od wszystkich.
-Dlaczego? - spytała zdziwiona.
-Nie chcesz przypadkowo skrzywdzić swoich bliskich. Przykro mi, ale nie ma innego wyjścia.
-W porządku... - odpowiedziała spokojnie. Zrobię to co słuszne, ale... Zostaniesz ze mną, prawda?
-Tak... Będę przy tobie. - spojrzał jej w oczy.
-Więc... Co mam zrobić?
-Trzymamy się wersji, że nie żyjesz. Wszyscy twoi bliscy i znajomi muszą wiedzieć, że nie żyjesz. Nikt nie może cię zobaczyć.
-Dobrze... - westchnęła. Trudno jej było rozstać się z mamą, tatą, starszym bratem, Nadią... Jednak wiedziała, że musi. Wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Musiała się od wszystkich trzymać z daleka. Nie chciała ich zranić ani skrzywdzić... Chciała nauczyć się być wampirem. Takie życie ją zaintrygowało.
-Więc jak my to zrobimy?
-Musisz udawać martwą. Znajdą cię. Nie martw się. Dla wampirów udawanie trupa to łatwizna. Nasz puls jest niewyczuwalny dla ludzkiego ucha. Musisz zarzyć to lekarstwo. To cię uśpi na kilka godzin. Odbędzie się twój pogrzeb, wszyscy będą myśleć, że nie żyjesz. W nocy przyjdę po ciebie i na jakiś czas stąd wyjedziemy. Godzisz się na to?
-Nie mam wyboru...
Kto to jest? Słowa nieznajomego ledwie dochodziły do jej świadomości. W końcu odzyskała czucie w palcach, z wysiłkiem otworzyła ponownie oczy. Ujrzała czarne tło i nic więcej. Jednak po pewnym czasie czerń zaczęła się rozlewać powoli ukazując obraz rzeczywistości. Ujrzała nad sobą przystojnego chłopaka, włosy miał w kolorze ciemnego blondu, oczy jasno błękitne, cerę bladą i śniadową, jednak nie była to cera typowo biała, jego cera była na swój sposób piękna...
-Kim jesteś? - spytała z wahaniem.
-Pytanie raczej "Kim ty jesteś"?
-Ja... - zaczęła zastanawiając się. - mam na imię Emily...
-Jak się znalazłaś sama w lesie? - spytał wiedząc dokładnie dlaczego, a raczej przez kogo.
-Pamiętam tylko to, że wracałam sama do domu, tak gdzieś koło 22, potem niedaleko lasu, zaatakował mnie... No właśnie nie pamiętam czy był to człowiek, czy jakieś zwierzę. Wiem tylko, że ugryzł mnie w szyję, potem poczułam jak tracę życie i osunęłam się ma ziemię. Tylko tyle sobie przypomniałam, nic więcej nie pamiętam. Co się ze mną stało? - spytała zdezorientowana. Jason spojrzał na nią ze współczuciem.
-Musisz coś wiedzieć... - zaczął powoli uważnie patrząc na jej reakcję.-Zapewne teraz odczuwasz okropny głód i pragnienie...
-Właśnie. Miałbyś może coś do jedzenia?
-Niestety normalne, ludzkie jedzenie nie zaspokoi twojego pragnienia. Teraz stałaś się kimś zupełnie innym. Jesteś silniejsza, ale musisz pamiętać, że nadal jesteś człowiekiem, jesteś tą samą osobą jaką wcześniej byłaś.
-Dlaczego mówisz mi takie rzeczy? Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Co się ze mną stało? - spytała zszokowana.
-Emily... Jesteś... Istotą o potężnej mocy i sile, o niesamowitych zdolnoścoach. Stałaś się nadnaturalną istotą, nie jesteś już człowiekiem, chociaż to nie znaczy, że nie jesteś tą samą osobą. Wiem, że trudno ci się będzie z tym oswoić. To był jedyny sposób, by cię uratować. Masz wybór... Należy on tylko do ciebie. Czy chcesz stać się potworem, bezemocyjną bestią zabijającą ludzi, czy chcesz być dobra?
-Ja... Czym ja jestem? - spytała bezemocyjnym głosem.
-Jesteś... Wampirem. - odrzekł Jason miękkim tonem. - Ja też nim jestem. Także jestem potępiony, ale staram się być dobry. Nie martw się. Wiem, że trudno ci w to uwierzyć, ale będę przy tobie. Pomogę ci się z tym uporać, nauczę cię bycia wampirem. - Jason dotknął dłonią ramienia dziewczyny, by dodać jej otuchy.
-Jak to możliwe? - szepnęła łamiącym się głosem.
-Proszę... Napij się tego. - Chłopak wręczył jej szklankę po brzegi wypełnioną szkarłatnym płynem. Emily poczuła oszałamiający zapach krwi i przestając myśleć wyrwała mu ją z rąk i wypiła w mniej niż dwie sekundy. Gorąca ciecz rozlała się po jej palącym gardle dając mu ukojenie i gasząc jej pragnienie... Niestety tylko na moment.
-Chcę więcej...
-Wiem, ale nie możesz.
-Powiedziałam, że chcę więcej! - krzyknęła twardym tonem, zupełnie innym głosem jak gdyby nie należał do niej. Ukazała swoje białe kły, jej oczy zrobiły się szmaragdowo-czerwone i rzuciła się na Jasona przewracając go. Po chwili oprzytomniała i wróciła do swojej normalnej formy. Siedziała na nim, a on leżał pod nią. Emily patrzyła zszokowana.
-Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam... - powiedziała po czym nie schodząc z niego zaczęła płakać. Chłopak przytulił ją mocno.
-Nie martw się, to nie twoja wina. Pomogę ci się z tym uporać, nauczę cię powstrzymać się. Będzie dobrze... Jednak teraz nie powinnaś widywać się z rówieśnikami. Musisz odizolować się od wszystkich.
-Dlaczego? - spytała zdziwiona.
-Nie chcesz przypadkowo skrzywdzić swoich bliskich. Przykro mi, ale nie ma innego wyjścia.
-W porządku... - odpowiedziała spokojnie. Zrobię to co słuszne, ale... Zostaniesz ze mną, prawda?
-Tak... Będę przy tobie. - spojrzał jej w oczy.
-Więc... Co mam zrobić?
-Trzymamy się wersji, że nie żyjesz. Wszyscy twoi bliscy i znajomi muszą wiedzieć, że nie żyjesz. Nikt nie może cię zobaczyć.
-Dobrze... - westchnęła. Trudno jej było rozstać się z mamą, tatą, starszym bratem, Nadią... Jednak wiedziała, że musi. Wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Musiała się od wszystkich trzymać z daleka. Nie chciała ich zranić ani skrzywdzić... Chciała nauczyć się być wampirem. Takie życie ją zaintrygowało.
-Więc jak my to zrobimy?
-Musisz udawać martwą. Znajdą cię. Nie martw się. Dla wampirów udawanie trupa to łatwizna. Nasz puls jest niewyczuwalny dla ludzkiego ucha. Musisz zarzyć to lekarstwo. To cię uśpi na kilka godzin. Odbędzie się twój pogrzeb, wszyscy będą myśleć, że nie żyjesz. W nocy przyjdę po ciebie i na jakiś czas stąd wyjedziemy. Godzisz się na to?
-Nie mam wyboru...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy wreszcie rozdział specjalny. "Specjalny" w takim sensie, że nie jakiś wyjątkowy, zadziwiający, tylko specjalny, bo inny, z innym wątkiem :) założę się, że jesteście troszkę zdezorientowani, bo Emily żyje i została wampirem. Była to taka fajna, przyjemna bohaterka więc postanowiłam ją zostawić. Nic więcej nie zdradzę. Niedługo wstawię rozdział 7. Taki kulminacyjny ^^
Postaram się slombinować jakieś wątki poboczne i więcej bohaterów, bo jak narazie jest ich około czworo. ;/
To tyle i narazie.! <3
Postaram się slombinować jakieś wątki poboczne i więcej bohaterów, bo jak narazie jest ich około czworo. ;/
To tyle i narazie.! <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz