środa, 4 lutego 2015

Rozdział 22

"Nathan jako starszy brat"
~
Tytuł mówi sam za siebie, że rozdział będzie humorystyczny. Nathanek jako kochany, odpowiedzialny, starszy braciszek, głowa rodziny. No chyba nie! xD nwm jak na to wpadłam, ale zaczynam rozwijać wątki poboczne. Tak jakoś mnie naszło. Już wcześniej stworzyłam kilka wątków pobocznych, a teraz postanawiam to rozwinąć. Rozdział krótki, niestety xD Myślę, że Jason i Emily to również jak Nadia i Nathanek bardzo fajny paring :D no i już się zdradziłam -_-
Miłego czytania! :*
~

- No dobrze, kochanie. Więc co chciałabyś na obiadek? - spytał wskakując pod kołdrę i robiąc jej niespodziankę z rana. Właściwie było już południe, ale Nadia lubiła pospać.
- Nathan... Co ty tu?! Aaaaaaa..! - krzyknęła gdy zakrył ich kołdrą i zaczął łaskotać.
- Wstajemy! Nie ma spania!
- No nie... Bła - gam! Przes - tań! - nie mogła wytrzymać ze śmiechu, a chłopak usiadł na niej okrakiem i zaczął atakować ją jeszcze bardziej. Nadia wyginała się we wszystkie strony. Wreszcie udało jej się chwycić poduszkę i uderzyła nią Nathana w twarz. Chłopak trochę się zaskoczył, ale trzymając ją w talii przewrócił się do tyłu, tak, że teraz dziewczyna leżała na nim. Spojrzał na nią pytająco niewinnie unosząc ręce do góry.
- Nadia nie znałem cię od tej strony...- powiedział lekko zdziwiony Jason stojący w drzwiach.
- Ale... Ja... On... To wcale nie tak! - spaliła buraka i zgromiła niewinnego Nathana wzrokiem. Zeszła z niego czym prędzej.
- Pukać cię nie nauczyli?! - wydarł się Nathan wybiegając za bratem. Szczerze wyglądał wtedy trochę jak małe dziecko. Mały, słodki dzieciak... - A ty! - spojrzał na siedzącą w łóżku Nadię i wskazał na nią palcem.
- Ja? - spytała trochę przestraszona. Nathan był bardzo nieobliczalny. Nie miała pojęcia czego ma się po nim spodziewać.
- DO GARÓW!!! - krzyknął patrząc na nią stanowczym wzrokiem. (Czo ten Nathan?! O.o)
- Chyba cię coś boli! - ziewnęła, a on wampirzym tempem podbiegł do niej i przerzucił ją przez prawe ramię i zaczął normalnym ludzkim tempem schodzić po schodach nie zważając na protesty dziewczyny. Będąc tuż przy kuchni usłyszeli tłukącą się szklankę. To była Emily. Jason czym prędzej podbiegł do niej i pomógł jej zbierać. Dziwne... Takie wypadki nie zdarzają się wampirom. Musiała być naprawdę zdezorientowana. Nathan zatrzymał się i spojrzał na dziewczynę współczującym wzrokiem. Patrząc na tą sytuację Nadia poczuła jakby miała własne serce w gardle. Jason patrzył na nią takim pięknym wzrokiem. Takim jakim czasami Nathan patrzył na nią. Ale przestawał jakby coś go blokowało. Dziewczyna klęcząc naprzeciw niego nerwowo zbierała odłamki szkła próbując nie patrzeć na chłopaka. Czy to możliwe, że już nie są razem?
- Może lepiej stąd wyjdźmy. Unikniemy patrzenia na małżeńskie kłótnie. - postawił ją na ziemii, po czym chwycił za dłoń i skierował się do jego sypialni...
- Emily... - szepnął Jason. - Emily, spójrz na mnie... - dziewczyna wstała i posłusznie spojrzała na niego. Chociaż wcale nie chciała na niego patrzeć. To tak bolało...
- Emily... - szepnął czułym głosem. Podniósł swą dłoń na wysokość jej policzka jakby chciał ją pogłaskać, ale zawahał się i ją cofnął. - Nie wyprowadzisz się.
- Wyprowadzę! - krzyknęła stanowczo.
- Nie możesz. Twoja rodzina myśli, że nie żyjesz. Nie mogą się dowiedzieć o tobie, rozumiesz?
- I tak się wyprowadzę, rozumiesz?! Ja po prostu nie chcę codziennie na ciebie patrzeć. Chcę się ciebie pozbyć z życia, przestać o tobie myśleć i już nigdy nie myśleć... - w jej brązowych oczach pojawiły się łzy.
- Ale ja nie chcę o tobie zapomnieć... - szepnął boleśnie.
- Proszę, zapomnij o czym wtedy mówiłam i zostaw mnie w spokoju. Ja... Chcę się w tobie odkochać! - wykrzyczała zaciskając dłonie na krótkiej skórzanej spódniczce i wybiegła z pokoju. Chłopak stał zszokowany. Ona tak jakby powiedziała mu, że go kocha...
- Jason, pozwól ma moment! - krzyknął Nathan z górnego piętra, a brat posłusznie wszedł na górę, do jego pokoju.
- Ale tu burdel... - burknął próbując ukryć swoje uczucia.
- Nie komentuj! Więc, jestem pewien, że Nadia już zdążyła złapać twoją dziewczynę i pewnie już gadają.
- Po pierwsze to NIE jest moja dziewczyna, a po drugie co wy gnojki kombinujecie?!
- Nawet nie wiem w którym momencie tak się zmieniłeś... - westchnął Nathan po chwili.
- O co ci chodzi?!
- Rolę się odwróciły. Ty zachowujesz się jak gówniarz i na wszystko narzekasz. Za to ja wydoroślałem i spoważniałem. - Jason prychnął i zaczął się śmiać.
- Ty... Wydoroślałeś?! Chciałbym to zobaczyć... - przewrócił oczyma. Nathan usiadł na krześle obok stolika i spojrzał mu głęboko w oczy. Nastąpiła chwila milczenia.
- Bez niej jesteś inny... - dodał po chwili namysłu. - Jak ja bez Nadii. Długo bez niej nie pociągniesz.
- Przecież jej nie kocham, to był taki krótki przelotny romans, to wszystko. - brat odwrócił wzrok, a Nathan prychnął.
- Czyli wiesz o kim mówię... - rzekł z satysfakcją w głosie. - W takim razie bez wątpienia ją kochasz.
- Ale... Ty draniu! - Jason miał się z nim wykłócać, ale jednak dał sobie spokój. Zorientował się, że Nathan jest sprytny i z nim nie wygra. Odetchnął ciężko.
- Dlaczego zerwaliście?
- Nawet nie chodziliśmy.
- Dobra, dobra. Odpowiadaj na pytanie.
- No bo... - zaczął i zamyślił się. Cała sytuacja wyglądała komicznie. Jason jak piesek z podkulonym ogonem, a Nathan stanowczy i rygorystyczny wobec brata i wyraźnie nad nim dominujący. (Zazwyczaj było na odwrót. Bo to w końcu Nathanek jest nieodpowiedzialny i pozbawiony piątej klepki xD)
- Od zawsze wydawało mi się, że Emily nie chce rozpoczynać prawdziwego związku, więc chciałem się podporządkować i nie nalegać...
- Pantoflarz!
- I kto to mówi, już nie pamiętasz Rosalie? - uśmiechnął się kpiąco z satysfakcją, a wyraz twarzy Nathana gwałtownie się zmienił. Jego czarne odzwierciedlały złość, wręcz wściekłość. Mimo to wydał się przez moment zupełnie bezradny, przestraszony. Jego mięśnie gwałtownie się napięły, źrenice rozszerzyły. W jego tęczówkach można było dostrzec charakterystyczny, złowrogi błysk. Uderzył brata w twarz i gwałtownie wstał.
- Kiedy stałeś się taki wredny?! - spojrzał na Jasona złowrogim spojrzeniem. Jak matka karcąca niegrzecznego syna. - Nie mówimy teraz o...Ros...O niej! - samo wypowiadanie jej imienia wywołało u niego nie lada trudność. Sprawiało, że na twarzy pierwotnego wampira wymalował się dziwny grymas niezadowolenia.
- Przepraszam... - Czarnooki wreszcie usiadł z powrotem. Postanowił się opanować. "Nie! to nie jest ta chwila, by o tym myśleć, spróbuj pomóc bratu! Tylko to się teraz liczy..."
- Jesteś idiotą! Emily to dziewczyna! To oczywiste, że chce byś ją traktował poważnie!
- Skąd miałem wiedzieć?! Myślałem, że po prostu nudzę jej się... - złotowłosy spuścił głowę w dół.
- No ja nie mogę, mam brata debila! Owszem, jesteś nudny i w ogóle. Ale ta dziewczyna jest w tobie zakochana po uszy i ty w niej także. Czy ty jej to kiedykolwiek powiedziałeś?!
- No... Nie...
- No to najwyższy czas! - Nathan krzyczał nie panując nad emocjami. Chciał naprawić ich związek, bo w głębi serca pragnął, by brat był szczęśliwy. Jason roześmiał się.
- Co?! - Nathan spojrzał na brata spode łba nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nic. Po prostu... Mały nieodpowiedzialny gówniarz nie potrafiący poradzić sobie sam z sobą poucza starszego brata i doradza mu w sprawach miłosnych.
- Powinieneś być wdzięczny.
- I jestem. Bardzo. Ale co mam zrobić, żeby ją odzyskać?
- To proste... Powiedz jej co czujesz i... Oświadcz jej się. - Nathan uśmiechnął się, a Jason spojrzał na niego jak na jakiegoś debila.
- Ty chyba na głowę upadłeś, co nie?
- Tak, może i upadłem, nic ci do tego, ale czasami powinieneś posłuchać młodszego braciszka. A teraz idź i przepraszaj! - popchnął brata w stronę drzwi. Wychodząc Jason zatrzymał się.
- Bracie... Dziękuję!
- Nie ma za co. - powiedział i odprowadził go wzrokiem.
- Może i jesteś nie do wytrzymania, jesteś zielony w sprawach miłosnych, i ciągle cię krytykuję, ale w głębi serca chciałbym być taki jak ty... - to zdanie dopowiedział w myślach, po czym zamknąwszy drzwi wrócił do pokoju.
"Powodzenia, Jason!" Pomyślał trzymając za brata kciuki. Właśnie w tej chwili do pokoju weszła Nadia. Chłopak od razu przeszył ją wzrokiem od góry do dołu.
- I co, udało ci się z nim?
- Z łatwością. A jak z Emily?
- Okey...
- To dobrze. Naprawdę polubiłem tą dziewczynę i nie chcę, by się rozstawali.
- Kochasz swojego brata, co nie? - spojrzała na niego z uśmiechem.
- To nie tak, przecież to idiota. Nie lubimy się! - odpowiedział wypierając się wszystkiego.
- Jasne, jasne... - znów na niego spojrzała, ale tym razem zatrzymała swoje spojrzenie na dłużej. Zakryła usta dłonią, by nie wybuchnąć śmiechem.
- Co? - spojrzał na nią trochę zdezorientowany.
- Po co ci ten fartuch? - spytała po chwili patrząc na jego biały fartuszek w różowe serduszka z napisem "I love coocking".
- Huh? - spojrzał na siebie i momentalnie zbaraniał. W tej chwili usiadł na krześle i zrobił typowy facepalm.
- Nie mów mi, że przez cały czas rozmawiałem z nim mając na sobie ten fartuch?!
- Dobra, więc tego nie powiem! - roześmiała się. - Uroczo wyglądasz, a teraz do garów! - zaczęła go przedrzeźniać.
- Nosz kur... dę! A starałem się być przy nim taki dojrzały. - zrobił minę zbitego psiaka.
- Czy mogę cię o coś spytać? - spytała dosiadając się do niego i momentalnie poważniejąc.
- Pewnie... - spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Nie przeszkadza ci to, że teraz mieszkam z tobą? - spytała sama nie wiedząc dlaczego.
- No co ty... Nawet nie pamiętam w którym momencie mój własny dom stał się hotelem dla bezdomnych. - zaśmiał się. - Ale mimo to, fajnie jest mieszkać w grupie. Jakoś tak raźniej... - wstał i położył się na łóżku.
- Może coś obejrzymy? - zaproponował po chwili namysłu.
- Pewnie! - dosiadła się do niego opierając się o ścianę. Zgasili światło i zaczęli oglądać w jego telewizorze horror "Demoniczna plansza". (Brzmi znajomo,  prawda? *-*) Dziewczyna w połowie filmu zasnęła opierając się o jego ramię.
- Ehh... Cała ty. - szepnął i oparł swe czoło o jej włosy, a potem zamknął oczy wtulając się w nią...

~~
- Emily... Przepraszam! - powiedział stanowczym głosem chwycąc ją za dłonie. Dziewczyna stała w bezruchu nie wiedząc co powiedzieć.
- Chciałbym żebyśmy zaczęli poważny związek... Ja... Kocham cię Emily! - dziewczyna wzruszyła się.
- Kochałem cię już wcześniej, tylko po prostu źle zinterpretowałem twoje zachowanie. To wszystko moja wina. Zdałem sobie sprawę z tego, że cię kocham i nie będę potrafił żyć jeśli mnie opuścisz!
- Jason, ja... - rzuciła mu się w ramiona.
- Ja też cię kocham... I nie chciałabym cię stracić przez jakieś głupoty. - wtuliła się w jego ramię.
- Emily, bo ja... Nigdy nie byłaś dla mnie przygodą. Od zawsze traktowałem cię poważnie, ale nie byłem pewien czy się angażować. - szepnął jej do ucha, na co ona zareagowała cichym westchnieniem.
- Więc od dzisiaj jesteśmy tak oficjalnie razem? - spytała trochę nieśmiało.
- W sensie, że parą? Chyba tak. Tak myślę... - speszony podrapał się po swojej blond czuprynie.
- Głupek! Oczywiście, że jesteśmy! - poczochrała go po włosach, a on objął ją delikatnie wokół talii. Wtedy ona zawiesiła dłonie na jego karku i pewnym gestem przyciągnęła nieśmiałego chłopaka do siebie. Ich usta złączały się w dynamicznym pocałunku. (sratatata ;-; żygam tęczą, to było przewidywalne chyba xd)
- Kocham cię Jason i nic tego nie zmieni. - szepnęła mu do ucha.
- A ja się w tobie szaleńczo zakochałem!

~~~

Oto obrazek :D Narysowała go PG.Sonia na zamówienie specjalne :)
Nwm co na końcu dopowiedzieć, więc dam zwiastun nowego rozdziału, który pojawi się równo za niedługo xD



 NIE CZYTAĆ TEGO: 

Jeśli to teraz przeczytałeś,
 jesteś przeklęty i co noc na suficie
 będziesz widzieć Nathanka z
 demonicznym spojrzeniem,
 z którego będzie spływała 
szkarłatna krew wprost na twoją twarz....

Ostrzegałam...!

5 komentarzy:

  1. Padam i nie wstaje :D No nie mogę po prostu Nathanek w roli starszego braciszka . Nie wiem jak ty na to wpadłaś , ale to jest super parę rzeczy mnie rozwaliło i zaraz do tego dojdziemy :D Jestem prze szczęśliwa , ze Jason i Emily są razem w końcu :3 :* ^^ Rozdział jak zwykle był super :) ;)
    - Owszem, jesteś nudny i w ogóle....
    Nathanek ty tak bratu nie pomożesz . Jedyne co to możne się chłopak jeszcze bardziej załamie . Ale to oczywiście moje zdanie :P A poza tym Jason nie jest nudny no może trochę za bardzo trzyma się zasad przez co wychodzi na takiego trochę sztywniaka . Ale ogółem jest fajny i lubię go
    - To proste... Powiedz jej co czujesz i... Oświadcz jej się. - Nathan uśmiechnął się, a Jason spojrzał na niego jak na jakiegoś debila.
    No i się Jasonowi nie dziwie , Nathankowi na prawdę brak piątej klepki i możne jeszcze paru innych .... No nieważne trochę od tematu odbiegam , ale kto by się tym przejął przecież to nic . A wracając no jasne niech się Jason oświadczy Emily w trybie natychmiastowym i niech jeszcze tego samego dnia ślub wezmą . Ach ten Nathan i jego pomysły .
    - Po co ci ten fartuch? - spytała po chwili patrząc na jego biały fartuszek w różowe serduszka z napisem "I love coocking".
    Tu po prostu padłam nie no chciałabym zobaczyć Nathanka w takim fartuszku . Na myśl nasuwa się tylko jedno zrobić mu fote w tym fartuszku i na fejsa :D Biedny dawał porady w sprawach miłosnych bratu w takim fartuchu , a chciał wyglądać poważnie . To mu się udało nie powiem po prosu miszczem . :D
    Czyli teraz Nathanek będzie mnie nawiedzał co noc ? Ale super !!!!! Juz doczekać się nie mogę :D Hyhyhyhyhy :3 :D :*
    Z niecierpliwośća czekam na kolejne rozdziały :3 :D :* ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaj! :D Mira - san !!! :D :D :D dziękuję za tak pięknego koma :* tak, Nathanek będzie cię nawiedzał co noc w tym swoim białym fartuszku w różowe serduszka z napisem "I love coocking" Nie no ale z tym się zgadzam. Nathanek jest rochę nienormalny, tak trochę bardzo :) Ale wiesz...To je Nathan, tego nie ogarniesz :D
      :D :* <3
      czekam u cb na rozdziały :3
      A i jeszcze - zaczęłam Naruto oglądać :D i mi się podoba :33

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział Erza
    A zrobisz opis postaci z ilustracjami ? proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło <3
      Moja psiaps się tym zajmuje xD jak się zgodzi to czemu nie :p

      Usuń