piątek, 27 lutego 2015

Pożegnanie i Koniec...

Witam wszystkich, którzy właśnie czytają ten post :)
Głupio mi to pisać, ale niestety muszę. :( Skończyłam ostatnio na 1 części w rozdziale 23, ale druga część tego rozdziału nie pojawi się w najbliższym czasie...Znaczy, w ogóle się nie pojawi. 
Bardzo cieszyłam się pisząc tego bloga i w ogóle to opowiadanie dawało mi niesamowitą przyjemność i radość, łączy mnie z nim wile przyjemnych wspomnień, wiele śmiesznych sytuacji z przyjaciółkami, czytanie głupawych momentów i niekiedy mały opierdol o schrzanienie czegoś. Miałam ostatnio dużo wyświetleń i naprawdę bardzo się cieszyłam. Miło wspominam czas jak zaczęłam to pisać :) Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną od samego początku do teraźniejszego końca, jestem bardzo wdzięczna :D
W szczególności Mirajane i Sygi :*
Dziewczyny, dzięki wam to opowiadanie ma w ogóle więcej niż jakieś 10 rozdziałów :D Naprawdę uwielbiałam z wami rozmawiać o tym blogu, słuchać waszego zdania i śmiać się z niektórych zachowań bohaterów. O dziwo sama przyznam, że się naprawdę przywiązałam do tych sympatycznych postaci.
Wiem, ze miał być rozwinięty wątek z Kastielem, wątek z akcją, do tego nowa postać, ślub i te sprawy. Miałam naprawdę wile pomysłów i trudno mi było podjąć tą decyzję, ale to już koniec. Definitywny koniec. Przepraszam, ale nie jestem w stanie skończyć tego opowiadania. To już nie jest takie samo jak kiedyś, straciło tą swoją magię i niepowtarzalność

środa, 18 lutego 2015

Rozdział 23 cz. 1

"Rosabelle "
~~
Na wstępie od razu muszę zaznaczyć...
ARIGATOU! za tak dużo wyświetleń! :D cieszę się, że ktoś to gunwo czyta *_*
~~
Szedł cichą uliczką w okolicy parku. Wokół drzewa, zieleń. Drzew było mnóstwo, gdzieniegdzie można było dostrzec kwitnące kwiaty. Była już wiosna, koniec marca. Słońce ładnie grzało i promieniami głaskało jego zamyśloną twarz. Z granatowymi słuchawkami na uszach, żyjący we własnym świecie posuwał się do przodu. Jego twarz poważna i zamyślona jak zawsze. Takie było jego usposobienie. Głęboki smutek, który można było zobaczyć niemal codziennie w jego zielonych, jasnych oczach. Wydawał się być zupełnie obojętny na wszystko, jakby nudziło go życie... Miał trochę dłuższe włosy, co tylko dodało mu uroku. Był jeszcze śliczniejszy. Na sobie miał bordową odpietą bluzę z kapturem na głowie. Jego twarz, mimo iż była śliczna, z takim dziecięcym urokiem nabrała przez te miesiące męskości. Teraz jego urodę można było porównywać z niesamowitą urodą Nathana... Szedł dosyć szybkim krokiem wpatrzony w swoje buty. Biało granatowe airmaxy. Wydawał się nie istniejący w tej chwili na świecie. Jak gdyby spacerował w innym wymiarze. I właśnie ta jego nieuwaga doprowadziła, że z kimś się zderzył. Owa równie zamyślona osoba jak on upadła do tyłu i stęknęła cicho, a on oczywiście także spadł prosto na nią. Chłopak natychmiastowo zdjął swoje słuchawki i patrzył trochę zdezorientowany. Ich twarze były zwrócone tak blisko siebie. Jej brązowo czarne włosy miały taki ładny zapach, pachniały jakby tymiankiem i aloesem. Kastielowi zaimponowały jej duże, zielone oczy osłonięte wachlarzem gęstych rzęs, skórę miała jasną, wąskie czerwone usta i gęste, lśniące brązowe włosy, o tym oszałamiąco pięknym zapachu. A jej jasna skóra była taka miękka i gładka. Dziewczyna pachniała słodkimi perfumami. A może taki był zapach jej delikatnej skóry... Jej twarz była taka spokojna i taka niewinna. Przyznał w myślach, że była nawet ładna. Nagle dziewczyna wpiła swe wściekłe spojrzenie w niego zaciskając usta w wąską linię. Poczuła się naprawdę skrępowana, wstyd jej było, że w takiej chwili zatracała się w zapachu nieznajomego. Pachniał wodą kolońską, jednak czuła także prawdziwy zapach jego skóry, był taki słodki, jakby dziewczęcy.
- Uważaj jak leziesz! - krzyknęła na niego rozwścieczona próbując pozbierać wysypane rzeczy z jej torebki. - Zeza masz czy co?!
- Huh? - patrzył na nią teraz zszokowany. Wydawała się taka niewinna, a... Widocznie pozory mylą. Za chwilę chłopak oprzytomniał. -  Dziewczyno, to ty na mnie wpadłaś! Więc nie rób scen! - krzyknął równie wściekły jak ona. Obydwoje zaczęli mierzyć się wzrokiem. Obydwoje mieli takie same duże, zielone oczy.
- Jaki bezczelny! Nawet nie przeprosisz?! Wypadałoby również ze mnie zejść, bo to w końcu ty się rzuciłeś na mnie!
- A niby za co mam cię przepraszać kobieto?!  Za to, że krzywo chodzisz?! Przez twoją niezdarność się przewróciłem! - odkrzyczał i natychmiast z niej zszedł wstając.
- Idiota... - burknęła spuszczając z niego wzrok. Podnosiła z ziemii telefon i portfel chowając je do torebki. Kastiel miał wzrok w tej chwili skupiony na jednym punkcie.
- Może byś mi tak pomógł?! Naprawdę wypadałoby... - powiedziała ironicznie spoglądając na niego z ukosa. -  HEJ! Gdzie ty się gapisz zboczeńcu?! Jeszcze z tym pedofilskim uśmiechem! - zażenowana jak nigdy i rozwścieczona do bólu gwałtownie wstała z ziemii.
- Emm... Mówiłaś coś? - spytał wybudzony z transu. Dopiero po chwili dotarło do niego co się stało. Teraz spalił buraka na miejscu.
- Zboczeniec! Nawet nie chcę wiedzieć co ci chodziło po głowie. - krzyknęła wściekła nieznajoma.
- Słucham?! Że niby ja jestem zboczeńcem?! Dziewczyno zastanów się lepiej co mówisz!!! To ty usiadłaś rozkraczona w zasięgu mojego wzroku świecąc swoimi stringami, ja przypadkiem akurat w tym miejscu miałem skupiony wzrok, więc nie posądzaj mnie o niestworzone rzeczy!!! - był wściekły jak nigdy. Ta dziewczyna tak mu działała na nerwy. Gorzej niż Nathan. Choć myślał, że to niemożliwe...
- Ty...! Nie znam cię nawet, a niedobrze mi się robi od samego patrzenia na ciebie - zaczęła podnosząc rękę. Zadała mu cios w policzek patrząc na niego wściekła. Było to dosyć nietypowe zachowanie, bo nie uderzyła go dłonią z liścia tylko pięścią. Dotarło do niej co zrobiła, gdy ujrzała krew spływającą z jego nosa. Chłopak zacisnął dłonie w pięści i spojrzał na nią rozwścieczony. Miał ochotę zrobić jej tak samo, żeby oszpecić jej tą piękną, delikatną buzię, ale potem spojrzał w jej niewinne, przerażone oczy. Natychmiast się uspokoił gasząc swoje nieprzyzwoite pragnienie. Sam był zszokowany tym co chciał zrobić.
- Gadasz jak nawiedzona... - burknął pod nosem stękając z bólu. Dziewczyna cofnęła się krok w tył jak gdyby obawiając się czegoś. Wzięła głęboki oddech i podeszła do niego znowu. Zorientowała się, że był od niej wyższy, o głowę.
- A ty zachowujesz się jak ostatni gbur... - mruknęła spuszczając wzrok. - Ale, przepraszam... - zaczęła nieśmiało spoglądając na niego niewinnym wzrokiem. - Trochę przesadziłam. - wyjęła chusteczkę i zaczęła delikatnie przecierać mu krew z nosa. Chłopak stał przez chwilę trochę zszokowany patrząc jak dziewczyna delikatnymi, zgrabnymi ruchami przecierała mu krew. Miała takie delikatne dłonie. Chłopak nie był w stanie się ruszyć. Patrzył na jej duże, piękne zielone oczy. Były takie ładne i spokojne, jak oczy anioła, a miały taki intensywny kolor. Ukradkiem spojrzał na jej biust. Zauważyła to, bo odskoczyła od niego zawstydzona i zmieszana.
- Dobra, przyznam. Zachowuję się jak zboczeniec, ale oszczędź mi drugą połowę twarzy! - uśmiechnął się do niej ironicznie. Dziewczyna spojrzała na niego trochę zszokowana. Jego uśmiech był naprawdę uroczy, ale przecież nie... To pedofilski uśmiech! Pomyślała i pozbyła się swoich dziwnych myśli.
- Zastanowię się nad tym... - szepnęła z godnością. - Przepraszam za to, że tak bez zastanowienia cię uderzyłam... - Nie patrzyła na niego. Naprawdę było jej głupio.
- Co takiego?! Ty mnie przepraszasz? Muszę to zapisać w pamiętniku.
- Nie wyobrażaj sobie niczego baranie! Uważam, że przesadziłam i tyle...
- Spoko. Można powiedzieć, że należało mi się...
- Bo ci się należało i tyle! I nie myśl sobie, że mam po tym wyrzuty sumienia! Jesteś starym zboczeńcem i tyle! - wskazała na niego palcem znowu wściekła. On stał tylko jak słup soli.
- A ty... - zaczął cicho patrząc w jej zielone oczy. - Masz bardzo ładne oczy... - dokończył jeszcze ciszej.
- Co ty gadasz?! - zmieszana odskoczyła od niego. Była cała czerwona na twarzy, a może mu się wydawało? Dopiero gdy spuściła wzrok Kastiel się obudził. Dotarło do niego co powiedział i spalił buraka. Nie miał pojęcia dlaczego naszła go ochota, by jej coś takiego powiedzieć?! Dlaczego to zrobił?!
- Co to ma być za pedofilski tekst?! - zaczęła krzycząc. Ale to już nie była wściekłość. Chciała po prostu ukryć zawstydzenie. Sama nie wiedziała co powiedzieć. Czuła się przy nim jakoś inaczej. - Ja już idę, bo czuję, że nie wytrzymam już dłużej z tobą. - mówiąc ani na moment nie spojrzała chłopakowi w oczy jakby się czegoś obawiała. Odeszła, a on tylko odprowadził ją wzrokiem. Uśmiechnął się sam nie wiedząc nawet dlaczego. Nagle odwróciła się, gdy była jeszcze całkiem blisko.
- I wzajemnie... - szepnęła, po czym skręciła za zakrętem. Chwilę stał w szoku, ale potem chyba zorientował się o co jej chodziło. Chyba w ten sposób chciała przekazać mu, że ma ładne oczy... Zresztą nieważne. Ciekawe jak miała na imię... Zastanawiając się poszedł dalej i po chwili już o niej zapomniał.

~ (A teraz powracamy do Nathanka i Nadii *w*)

- Kochanie, co chcesz na obiadek? - spytał sięgając jakieś rzeczy z lodówki. Nadia wydała się nie istnieć na świecie. (wszyscy w tym rozdziale tak zamulają xD)
- Ciebie... - szepnęła patrząc rozmarzona na jego umięśniony, nagi tors.
- Tak? - szepnął słodko. - To będzie na deser... - zamruczał jej do ucha całując w czoło, będąc niespodziewanie tak blisko niej. Zaraz niestety przerwał pieszczoty i wrócił "do garów". -  Więc, może... - zaczął, ale nie skończył, bo Nadia mu przerwała.
- Więc, może... Założysz swój uroczy fartuszek w serduszka z napisem "I love cooking"?
- Jeżeli chcesz... Osobiście myślałem, że będziesz wolała oglądać mnie gotującego w kuchni bez koszuli, ale... Każdy ma inny gust. - Nadia roześmiała się żałując, co powiedziała. Rzeczywiście... Teraz nie będzie mogła podziwiać jego nagiego torsu.
- Dobrze... Więc co my tutaj mamy? - Nathan posłusznie włożył fartuszek i zajął się książka z przepisami.
- Umiesz gotować? - zdziwiła się.
- Nie... - zgasił ją. - Wampiry nie potrzebują ludzkiego jedzenia, lecz mogą je normalnie jeść. Nie dodaje nam to żadnych składników odżywczych ani nie tyjemy.
- Fajnie macie... - westchnęła. - Ale nie rozumiem po co uparłeś się, że będziesz dla mnie gotował. Przecież mam dwie ręce, sama bym sobie coś przyrządziła.
- Nie, ja dzisiaj gotuję! Zaraz się nauczę, mam przecież to cudo. - wskazał na książkę kucharską.
- Okej... Zobaczymy czy sobie poradzisz.
- Ja miałbym sobie nie poradzić? Radzę sobie ze złoczyńcami, złymi wampirami, moim starszym, nawiedzonym bratem potrzebującym stałej opieki, a nie poradzę sobie z głupimi pomidorami i ogórkami powiadasz?! - zerknął na nią zszokowany.
- Gotowanie nie jest takie łatwe jak Ci się wydaje. - uśmiechnęła się. I kto tu potrzebuje stałej opieki... Pomyślała i uśmiechnęła się jeszcze szerzej spoglądając na niego.
- Eeee tam.... Gadanie. Widziałem kilka razy w telewizji takie gotowanie. Więc co byś chciała? Byłem w biedronce i kupiłem wszystkie składniki. (nie mogłam się powstrzymać :D)
- hmm... Pomyślmy. Zaufam szefowi kuchni.
- Tak więc Risotto z indykiem i ryż w sosie pomidorowo śmietanowym. Biorę się do roboty. - w tej chwili wyjął ogórka i błyskawicznie go pokroił. - Widzisz, ja wszystko umiem, ani razu się nie zaciąłem. - spojrzał na swoje rany, które po sekundzie się zregenerowały.
- Nie obierzesz go?
- A po co?
Ze schodów właśnie zszedł Jason. Za nim zbiegła Emily. Nathan wstawiał wodę w garnku, ale natychmiast przerwał czynność, by móc powkurzać brata.
- Wyżyliście się w nocy? - spytał wymowie patrząc na Emily. Starszy brat skarcił go wzrokiem.
- Wyspaliście, znaczy się? - uśmiechął się.
- Tak, wyspaliśmy się. A wy? - spytała Emily, wiedząc, że wampiry nie potrzebują snu.
- Mnie tam się dobrze spało... - westchnęła Nadia. - Nawet za dobrze...
- No jak zrobiłaś sobie ze mnie poduszkę to ja się dziewczyno nie dziwię! - zaśmiał się Nathan.
- Co ty tam kombinujesz? - podeszła do niego Emily zaciekawiona. Spróbowała kawałek ogórka w śmietanie.
- Co to jest? Smakuje jak gówno. (Skąd ona wie jak smakuje gówno O.o)
- Nie dla psa kiełbasa! - krzyknął wesoło. Proszę wyjść mi z kuchni, ja tu gotuję.
- Jak ty kroisz te ogórki? - skarcił go Jason uśmiechając się.
- Normalnie, a jak mam je niby kroić? - oburzył się.
- Żeby nie wyglądały jak jakieś krzywe kulfony... - wszyscy się roześmiali.
- Ty to masz bardzo bujną wyobraźnię, braciszku. A tak poza tym gdzie wy się wybieracie, gołąbki?
- A tak po prostu do miasta jedziemy. - odpowiedziała Emily. - Chcecie coś z miasta?
- No może... Zioła prowansalskie by się przydały. - powiedział Nathan pochłonięty krojeniem kolejnych warzyw.
- Dobra, lecimy. Do zobaczenia wieczorem!
- Nathan, może ci pomogę?
- Nie! Ja sam.
- No weź, nudzę się...
- No dobra. Jak chcesz mi pomóc, to dopraw ten sos jakoś. - podał jej szklaną miskę z sosem. Nadia była szczęśliwa patrząc na chłopaka pochłoniętego tą czynnością. Jego oczy przykryte czarną grzywką były takie pełne zapału, usta zaciśnięte w wąską linię, skupiony wyraz twarzy. Przypomniała jej się przeszłość. Kiedyś właśnie takimi samymi oczami na nią spoglądał. Starał się i przykładał do każdego zadania. Był taki niesamowity... Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nathan nawet się nie przejął.
- Pójdę otworzyć! - podeszła do drzwi myśląc, że to Jason z Emily, którzy zapomnieli czegoś i się wrócili. Otworzyła je i to kogo tam zobaczyła sprawiło, że prawie by zeszła na zawał w tak młodym wieku. Otworzyła szeroko oczy i poczuła.. Właściwie trudno opisać co wtedy czuła.
- Ka - Ka - Ka - Kastiel?! - z wrażenia ją zamurowało, miska z sosem wyślizgnęła jej się z dłoni.
- Nie kurdę, moja babcia... - Nathan w ostatniej chwili zdążył zapobiec wypadkowi. Od razu wyczuł Kastiela. Podbiegł, bo usłyszał jak miska się zsuwała. Zaraz tego pożałował, bo przecież Kastiel mógł zobaczyć jak szybko przebiegł, bo przed chwilą go tu nie było. Najwyraźniej chłopak nic nie zauważył.
- Po co tu przyszedłeś? - spytał spokojnym głosem patrząc jednak w jego oczy z niewyobrażalną złością i złowrogością. W każdej chwili był gotowy do ataku. Nadia nie wiedziała jak się zachować. Brakowało jej go, tęskniła za nim. Tak długo go nie widziała. Normalnie rzuciłaby mu się w ramiona, ale odkąd odzyskała wszystkie wspomnienia, wspomnienia z nim... Nie wiedziała co ma zrobić. Nie chciała, by przeszłość stała się teraźniejszością. Sama była zdziwiona tym czego się obawia. Przecież to niemożliwe, żeby...

~

Nareszcie dodałam. Przepraszam za zwłokę :( Krótkoooo... :( Podzieliłam na dwie części, ponieważ, gdyż...Nudziło mi się :) Rozdział moze być taaaaki, no pokićkany xd, gdyż moja głowa zaczęła inaczej myśleć po tym jak obaerwałam w łeb Pismem Świętym O.o
Cóż...
Kolejną część wstawię prawdopodobnie w tym tygodniu, a teraz mykam <3 Papa :*
A i jeszcze mam dla was "Zajebisty - inaczej" rysunek, który sama narysowałam. Nie ma jakichś tam talentów, ale wstawiam żeby pokazać jak mniej więcej wyobraziłam sobie początkową scenkę :D
Co do dziewczyny z wcześniej powiem tylko, że będziecie się z nią użerać przez kilka najbliższych rozdziałów. Może wam się spodoba, albo i nie :) Teraz żyjcie w niepwności xd Nie no...Pamiętacie w poprzednim rozdziale może bulwers Nathanka na usłyszenie imienia "Rosalie"?

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 22

"Nathan jako starszy brat"
~
Tytuł mówi sam za siebie, że rozdział będzie humorystyczny. Nathanek jako kochany, odpowiedzialny, starszy braciszek, głowa rodziny. No chyba nie! xD nwm jak na to wpadłam, ale zaczynam rozwijać wątki poboczne. Tak jakoś mnie naszło. Już wcześniej stworzyłam kilka wątków pobocznych, a teraz postanawiam to rozwinąć. Rozdział krótki, niestety xD Myślę, że Jason i Emily to również jak Nadia i Nathanek bardzo fajny paring :D no i już się zdradziłam -_-
Miłego czytania! :*
~

- No dobrze, kochanie. Więc co chciałabyś na obiadek? - spytał wskakując pod kołdrę i robiąc jej niespodziankę z rana. Właściwie było już południe, ale Nadia lubiła pospać.
- Nathan... Co ty tu?! Aaaaaaa..! - krzyknęła gdy zakrył ich kołdrą i zaczął łaskotać.
- Wstajemy! Nie ma spania!
- No nie... Bła - gam! Przes - tań! - nie mogła wytrzymać ze śmiechu, a chłopak usiadł na niej okrakiem i zaczął atakować ją jeszcze bardziej. Nadia wyginała się we wszystkie strony. Wreszcie udało jej się chwycić poduszkę i uderzyła nią Nathana w twarz. Chłopak trochę się zaskoczył, ale trzymając ją w talii przewrócił się do tyłu, tak, że teraz dziewczyna leżała na nim. Spojrzał na nią pytająco niewinnie unosząc ręce do góry.
- Nadia nie znałem cię od tej strony...- powiedział lekko zdziwiony Jason stojący w drzwiach.
- Ale... Ja... On... To wcale nie tak! - spaliła buraka i zgromiła niewinnego Nathana wzrokiem. Zeszła z niego czym prędzej.
- Pukać cię nie nauczyli?! - wydarł się Nathan wybiegając za bratem. Szczerze wyglądał wtedy trochę jak małe dziecko. Mały, słodki dzieciak... - A ty! - spojrzał na siedzącą w łóżku Nadię i wskazał na nią palcem.
- Ja? - spytała trochę przestraszona. Nathan był bardzo nieobliczalny. Nie miała pojęcia czego ma się po nim spodziewać.
- DO GARÓW!!! - krzyknął patrząc na nią stanowczym wzrokiem. (Czo ten Nathan?! O.o)
- Chyba cię coś boli! - ziewnęła, a on wampirzym tempem podbiegł do niej i przerzucił ją przez prawe ramię i zaczął normalnym ludzkim tempem schodzić po schodach nie zważając na protesty dziewczyny. Będąc tuż przy kuchni usłyszeli tłukącą się szklankę. To była Emily. Jason czym prędzej podbiegł do niej i pomógł jej zbierać. Dziwne... Takie wypadki nie zdarzają się wampirom. Musiała być naprawdę zdezorientowana. Nathan zatrzymał się i spojrzał na dziewczynę współczującym wzrokiem. Patrząc na tą sytuację Nadia poczuła jakby miała własne serce w gardle. Jason patrzył na nią takim pięknym wzrokiem. Takim jakim czasami Nathan patrzył na nią. Ale przestawał jakby coś go blokowało. Dziewczyna klęcząc naprzeciw niego nerwowo zbierała odłamki szkła próbując nie patrzeć na chłopaka. Czy to możliwe, że już nie są razem?
- Może lepiej stąd wyjdźmy. Unikniemy patrzenia na małżeńskie kłótnie. - postawił ją na ziemii, po czym chwycił za dłoń i skierował się do jego sypialni...
- Emily... - szepnął Jason. - Emily, spójrz na mnie... - dziewczyna wstała i posłusznie spojrzała na niego. Chociaż wcale nie chciała na niego patrzeć. To tak bolało...
- Emily... - szepnął czułym głosem. Podniósł swą dłoń na wysokość jej policzka jakby chciał ją pogłaskać, ale zawahał się i ją cofnął. - Nie wyprowadzisz się.
- Wyprowadzę! - krzyknęła stanowczo.
- Nie możesz. Twoja rodzina myśli, że nie żyjesz. Nie mogą się dowiedzieć o tobie, rozumiesz?
- I tak się wyprowadzę, rozumiesz?! Ja po prostu nie chcę codziennie na ciebie patrzeć. Chcę się ciebie pozbyć z życia, przestać o tobie myśleć i już nigdy nie myśleć... - w jej brązowych oczach pojawiły się łzy.
- Ale ja nie chcę o tobie zapomnieć... - szepnął boleśnie.
- Proszę, zapomnij o czym wtedy mówiłam i zostaw mnie w spokoju. Ja... Chcę się w tobie odkochać! - wykrzyczała zaciskając dłonie na krótkiej skórzanej spódniczce i wybiegła z pokoju. Chłopak stał zszokowany. Ona tak jakby powiedziała mu, że go kocha...
- Jason, pozwól ma moment! - krzyknął Nathan z górnego piętra, a brat posłusznie wszedł na górę, do jego pokoju.
- Ale tu burdel... - burknął próbując ukryć swoje uczucia.
- Nie komentuj! Więc, jestem pewien, że Nadia już zdążyła złapać twoją dziewczynę i pewnie już gadają.
- Po pierwsze to NIE jest moja dziewczyna, a po drugie co wy gnojki kombinujecie?!
- Nawet nie wiem w którym momencie tak się zmieniłeś... - westchnął Nathan po chwili.
- O co ci chodzi?!
- Rolę się odwróciły. Ty zachowujesz się jak gówniarz i na wszystko narzekasz. Za to ja wydoroślałem i spoważniałem. - Jason prychnął i zaczął się śmiać.
- Ty... Wydoroślałeś?! Chciałbym to zobaczyć... - przewrócił oczyma. Nathan usiadł na krześle obok stolika i spojrzał mu głęboko w oczy. Nastąpiła chwila milczenia.
- Bez niej jesteś inny... - dodał po chwili namysłu. - Jak ja bez Nadii. Długo bez niej nie pociągniesz.
- Przecież jej nie kocham, to był taki krótki przelotny romans, to wszystko. - brat odwrócił wzrok, a Nathan prychnął.
- Czyli wiesz o kim mówię... - rzekł z satysfakcją w głosie. - W takim razie bez wątpienia ją kochasz.
- Ale... Ty draniu! - Jason miał się z nim wykłócać, ale jednak dał sobie spokój. Zorientował się, że Nathan jest sprytny i z nim nie wygra. Odetchnął ciężko.
- Dlaczego zerwaliście?
- Nawet nie chodziliśmy.
- Dobra, dobra. Odpowiadaj na pytanie.
- No bo... - zaczął i zamyślił się. Cała sytuacja wyglądała komicznie. Jason jak piesek z podkulonym ogonem, a Nathan stanowczy i rygorystyczny wobec brata i wyraźnie nad nim dominujący. (Zazwyczaj było na odwrót. Bo to w końcu Nathanek jest nieodpowiedzialny i pozbawiony piątej klepki xD)
- Od zawsze wydawało mi się, że Emily nie chce rozpoczynać prawdziwego związku, więc chciałem się podporządkować i nie nalegać...
- Pantoflarz!
- I kto to mówi, już nie pamiętasz Rosalie? - uśmiechnął się kpiąco z satysfakcją, a wyraz twarzy Nathana gwałtownie się zmienił. Jego czarne odzwierciedlały złość, wręcz wściekłość. Mimo to wydał się przez moment zupełnie bezradny, przestraszony. Jego mięśnie gwałtownie się napięły, źrenice rozszerzyły. W jego tęczówkach można było dostrzec charakterystyczny, złowrogi błysk. Uderzył brata w twarz i gwałtownie wstał.
- Kiedy stałeś się taki wredny?! - spojrzał na Jasona złowrogim spojrzeniem. Jak matka karcąca niegrzecznego syna. - Nie mówimy teraz o...Ros...O niej! - samo wypowiadanie jej imienia wywołało u niego nie lada trudność. Sprawiało, że na twarzy pierwotnego wampira wymalował się dziwny grymas niezadowolenia.
- Przepraszam... - Czarnooki wreszcie usiadł z powrotem. Postanowił się opanować. "Nie! to nie jest ta chwila, by o tym myśleć, spróbuj pomóc bratu! Tylko to się teraz liczy..."
- Jesteś idiotą! Emily to dziewczyna! To oczywiste, że chce byś ją traktował poważnie!
- Skąd miałem wiedzieć?! Myślałem, że po prostu nudzę jej się... - złotowłosy spuścił głowę w dół.
- No ja nie mogę, mam brata debila! Owszem, jesteś nudny i w ogóle. Ale ta dziewczyna jest w tobie zakochana po uszy i ty w niej także. Czy ty jej to kiedykolwiek powiedziałeś?!
- No... Nie...
- No to najwyższy czas! - Nathan krzyczał nie panując nad emocjami. Chciał naprawić ich związek, bo w głębi serca pragnął, by brat był szczęśliwy. Jason roześmiał się.
- Co?! - Nathan spojrzał na brata spode łba nie wiedząc o co mu chodzi.
- Nic. Po prostu... Mały nieodpowiedzialny gówniarz nie potrafiący poradzić sobie sam z sobą poucza starszego brata i doradza mu w sprawach miłosnych.
- Powinieneś być wdzięczny.
- I jestem. Bardzo. Ale co mam zrobić, żeby ją odzyskać?
- To proste... Powiedz jej co czujesz i... Oświadcz jej się. - Nathan uśmiechnął się, a Jason spojrzał na niego jak na jakiegoś debila.
- Ty chyba na głowę upadłeś, co nie?
- Tak, może i upadłem, nic ci do tego, ale czasami powinieneś posłuchać młodszego braciszka. A teraz idź i przepraszaj! - popchnął brata w stronę drzwi. Wychodząc Jason zatrzymał się.
- Bracie... Dziękuję!
- Nie ma za co. - powiedział i odprowadził go wzrokiem.
- Może i jesteś nie do wytrzymania, jesteś zielony w sprawach miłosnych, i ciągle cię krytykuję, ale w głębi serca chciałbym być taki jak ty... - to zdanie dopowiedział w myślach, po czym zamknąwszy drzwi wrócił do pokoju.
"Powodzenia, Jason!" Pomyślał trzymając za brata kciuki. Właśnie w tej chwili do pokoju weszła Nadia. Chłopak od razu przeszył ją wzrokiem od góry do dołu.
- I co, udało ci się z nim?
- Z łatwością. A jak z Emily?
- Okey...
- To dobrze. Naprawdę polubiłem tą dziewczynę i nie chcę, by się rozstawali.
- Kochasz swojego brata, co nie? - spojrzała na niego z uśmiechem.
- To nie tak, przecież to idiota. Nie lubimy się! - odpowiedział wypierając się wszystkiego.
- Jasne, jasne... - znów na niego spojrzała, ale tym razem zatrzymała swoje spojrzenie na dłużej. Zakryła usta dłonią, by nie wybuchnąć śmiechem.
- Co? - spojrzał na nią trochę zdezorientowany.
- Po co ci ten fartuch? - spytała po chwili patrząc na jego biały fartuszek w różowe serduszka z napisem "I love coocking".
- Huh? - spojrzał na siebie i momentalnie zbaraniał. W tej chwili usiadł na krześle i zrobił typowy facepalm.
- Nie mów mi, że przez cały czas rozmawiałem z nim mając na sobie ten fartuch?!
- Dobra, więc tego nie powiem! - roześmiała się. - Uroczo wyglądasz, a teraz do garów! - zaczęła go przedrzeźniać.
- Nosz kur... dę! A starałem się być przy nim taki dojrzały. - zrobił minę zbitego psiaka.
- Czy mogę cię o coś spytać? - spytała dosiadając się do niego i momentalnie poważniejąc.
- Pewnie... - spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Nie przeszkadza ci to, że teraz mieszkam z tobą? - spytała sama nie wiedząc dlaczego.
- No co ty... Nawet nie pamiętam w którym momencie mój własny dom stał się hotelem dla bezdomnych. - zaśmiał się. - Ale mimo to, fajnie jest mieszkać w grupie. Jakoś tak raźniej... - wstał i położył się na łóżku.
- Może coś obejrzymy? - zaproponował po chwili namysłu.
- Pewnie! - dosiadła się do niego opierając się o ścianę. Zgasili światło i zaczęli oglądać w jego telewizorze horror "Demoniczna plansza". (Brzmi znajomo,  prawda? *-*) Dziewczyna w połowie filmu zasnęła opierając się o jego ramię.
- Ehh... Cała ty. - szepnął i oparł swe czoło o jej włosy, a potem zamknął oczy wtulając się w nią...

~~
- Emily... Przepraszam! - powiedział stanowczym głosem chwycąc ją za dłonie. Dziewczyna stała w bezruchu nie wiedząc co powiedzieć.
- Chciałbym żebyśmy zaczęli poważny związek... Ja... Kocham cię Emily! - dziewczyna wzruszyła się.
- Kochałem cię już wcześniej, tylko po prostu źle zinterpretowałem twoje zachowanie. To wszystko moja wina. Zdałem sobie sprawę z tego, że cię kocham i nie będę potrafił żyć jeśli mnie opuścisz!
- Jason, ja... - rzuciła mu się w ramiona.
- Ja też cię kocham... I nie chciałabym cię stracić przez jakieś głupoty. - wtuliła się w jego ramię.
- Emily, bo ja... Nigdy nie byłaś dla mnie przygodą. Od zawsze traktowałem cię poważnie, ale nie byłem pewien czy się angażować. - szepnął jej do ucha, na co ona zareagowała cichym westchnieniem.
- Więc od dzisiaj jesteśmy tak oficjalnie razem? - spytała trochę nieśmiało.
- W sensie, że parą? Chyba tak. Tak myślę... - speszony podrapał się po swojej blond czuprynie.
- Głupek! Oczywiście, że jesteśmy! - poczochrała go po włosach, a on objął ją delikatnie wokół talii. Wtedy ona zawiesiła dłonie na jego karku i pewnym gestem przyciągnęła nieśmiałego chłopaka do siebie. Ich usta złączały się w dynamicznym pocałunku. (sratatata ;-; żygam tęczą, to było przewidywalne chyba xd)
- Kocham cię Jason i nic tego nie zmieni. - szepnęła mu do ucha.
- A ja się w tobie szaleńczo zakochałem!

~~~

Oto obrazek :D Narysowała go PG.Sonia na zamówienie specjalne :)
Nwm co na końcu dopowiedzieć, więc dam zwiastun nowego rozdziału, który pojawi się równo za niedługo xD



 NIE CZYTAĆ TEGO: 

Jeśli to teraz przeczytałeś,
 jesteś przeklęty i co noc na suficie
 będziesz widzieć Nathanka z
 demonicznym spojrzeniem,
 z którego będzie spływała 
szkarłatna krew wprost na twoją twarz....

Ostrzegałam...!

niedziela, 1 lutego 2015

Liebster Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera 


w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".
Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych
od osoby, która cię nominowała.
Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) i zadajesz im 11 pytań.
Więc to moja pierwsza nominacja xD 
Za co oczywiście dziękuję i jestem zaszczycona, ze czytasz moje wypociny :D
I co chciałabym o was wiedzieć:






Nominowała mnie Akane Hurami <3 

A i oczywiśce nie wolno nominować osoby, która cię nominowała xD



1. Kiedy masz urodziny?

No więc urodzinki mam 22.08 <3


2.Najlepszy blog, który zdarzyło ci się przeczytać . 

Muszę dodać kilka :D

http://i-willalways-love-you.blogspot.com/
http://never-say-i-love-you.blogspot.com/
http://zadluzona-zona.blogspot.com/
http://krwawy-pakt.blogspot.com/
http://fairytailmiloscsmoczychzabujcow.blogspot.com/
http://cuteyaoiblog.blogspot.com/
http://nie-normalne-zycie.blogspot.com/
http://fairytail-chronicles.blogspot.com/

Przepraszam jeśli o kimś zapomniałam, ale wszystkie blogi jakie czytałam były moim zdaniem najnaj <3

3. Ulubione zajęcia. 

No oczywiście nie trudno domyślić się, ze blogowanie, oglądanie anime (szczególnie FT Słuchanie j-rocka (The gazette, Lycaon, Mejibray, Born i różne zespoły tego typu) uwielbiam rysować, czytać ksiażki i blogi, a takze oglądać filmy i wychodzić z przyjaciółmi. A i jeszcze lubię śpiewać, mimo iż nie umiem, ale kit xD :D

4. Ulubione anime 

Oczywiści Fairy tail <3
Btooom, Sword art online, Mirai Nikki, Vampire Knight, Diabolik lovers, Toradora, Ao haru ride, Elfen Lied, Gravitation, Another, Shiki. Jeszcze wiele innych wspaniałych, epickich serii, ale nie mogę sobie przypomnieć :D

5.Wymień wszystkie anime, które obejrzałeś/aś. 

Przepraszam, nie dam rady O.o
Trochę tego jest...
Pamiętam, ze ostatnio oglądałam Btooom, Sao, Fairy tail oczywiście, One piece zaczynam, Toradorę....Łooo....mam swoją listę w zeszyciku, ale nie chcę mi się tego spisywać (lenistwo nie boli :D) Ale jest tego z dobre 50 - 60 serii łącznie z takimi kilkuodcinkowymi, np.: Corpse Party, albo jakieś Yaojce xD


6. Ile już prowadzicie swojego bloga (chodzi o nominowanego :D )

hmm... Założyłam tak gdzieś przed wakacjami (chyba czerwiec xD) To już jakieś 6 - 7 miechów będzie :D

7. Ulubiona piosenka. 

Cassis - The Gazette
Lucy - Skillet
Toguro - Gazette
Plug into the socket - Lycaon
Karasu - Born
Bakane - Lycaon
Awake and aliwe - Skillet
Our bottle cry - Skillet
Ruder - Gazette

To chyba takie, ale taka najnaj to wahałabym się pomiędzy Cassis, a Lucy :D


8. Postać z anime, którą lubisz najbardziej. 

Zero Kiryu (Vampire Knight)
Jego charakter, osobowość i usposobienie do zycia, to jaki jest... To wszystko powala :)
Nie mogę wymienić jednej :(
Więc Erza (psiaps mnie nawet do niej porównała) Za jej osobowość oczywiście, determinację i humor za razem. No i oczywiście za to, ze kocha ciasto truskawkowe tak jak ja *.*
Kirito (Sao)
Natsu


9. Kiedy zaczęła się twoja przygoda z anime? 

Dosłownie rok i 3 miechy temu :)

10. Dlaczego postanowiłeś/aś założyć bloga? 

Tak jakoś wyszło. Sama nwm, miałam znikąd w głowie zarys historii i wgl, męczyło mnie to, wiec to napisałam i postanowiłam pisać dalej. Pomyślałam, ze może się sprawdzę i będzie okej. A potem moje psiaps to przeczytały i zaczęły wychwalać pod niebiosa ( chociaż nwm co w moim opowiadaniou jest takiego fascynującego, bo moim zdaniem jest po prostu przeciętne. Ot - jakieś tam wypociny :D
Więc precyzując - Bo mi sie nudziło (najprostsza odpowiedź na każde pytanie)

11. Jakie jest twoje hobby (prócz blogowania) ? 

Tak jak wspomniałam wyżej anime, j-rock, rysowanie, śpiew, tworzenie nowych historii, granie w simsy, tworzenie filmów w moviemakerze przy pomocy the sims 3, rysuję komiksy, czytam książki. Lubie pływać, jeździć na rowerze i rolkach i wgl...Nwm, wszystko lubię :D


No więc, kuniec (*_*)
A i dziękuję za nominację. Oczywiście jestem w szoku i jestem cała happy, bo to moja pierwsza nominacja i wgl :D


No i teraz nominuję:

http://i-willalways-love-you.blogspot.com/
http://krwawy-pakt.blogspot.com
http://zadluzona-zona.blogspot.com
http://fairytailmiloscsmoczychzabujcow.blogspot.com
http://cuteyaoiblog.blogspot.com/
http://nie-normalne-zycie.blogspot.com/
http://fairytail-chronicles.blogspot.com/

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz latek? xD
3. Ulubione anime, film lub serial.
4. Hobby?
5. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś? :D
6. Najlepszy blog jaki zdażyło ci się do tej pory przeczytać?
7. Ulubiona książka?
8. Ulubiona postać z serialu, filmu, książki?
9. Kim chcesz zostać w przyszłości?
10. Ulubiony zespół bądź wokalista?
11. Dlaczego założyłeś bloga?


A teraz spadam i dozoba niedługo :*



I pamiętaj:
Nathanek z obnażonymi kłami 
tylko czeka, aby pożreć cie w całości!