środa, 26 listopada 2014

Rozdział 16

Rozdział 16       "Jesteś sadystą..."

~
      Rozdział taki trochę no...jakby to powiedzieć, nietypowy i jak to moja psiaps ujęła: "Wszystko spier***łam" :) No cóż...Tak się to wszystko w moim mózgu poukładało i takie mam pomysły. :D Mimo wszystko mam nadzieję, ze mnie nie zabijecie i rozdział wam się spodoba :)
PS.: Dodałam na bloga kilka nowych piosenek :)
Myślę, ze do rozdziału będzie pasowała piosenka "Me and my broken heart" Jest ona chyba ostatnia, o ile się nie mylę xD Strasznie ją lubię tak wgl. No ale dosyć już mojej smętnej gadaniny xdd :P
Miłego czytania :** <3
~


- Prze - przepraszam...
- Nie przepraszaj... - położył głowę na jej plecach, a dłonie na jej ramionach.
- Nadia... - nagle wstał. Jego grobowy głos brzmiał teraz bardzo poważnie.
- Może ty... Może ty... ! JESTEŚ W CIĄŻY?!
- Nie, to niemożliwe. To tylko zwykłe niestrawności.
- Ale, napewno?
- Tak, zresztą zobaczysz, że nic mi nie jest i wszystko jest w porządku. - uśmiechnęła się do niego i przytuliła go, on odwzajemnił uścisk i spoglądając na nią przelotnie posmutniał.
- Co się stało? - spytała dziewczyna patrząc na niego z lekkim zdziwieniem.
- Będę musiał cię dzisiaj niestety zostawić... - westchnął smutno.
- Ale dlaczego? Wynudzę się tu bez ciebie. Nie zostawiaj mnie... - spojrzała mu słodko w oczy, a on mruknął z rozkoszy, gdy gładziła go po karku.
- Mhm... Muszę iść z Jasonen, i wszystkimi wampirami z tego pomieszczenia na polowanie... - odrzekł spuszczając wzrok. Nadia mimowolnie zesztywniała. A jego twarz posmutniała. Dziewczyna zrozumiała, że mogła mu sprawić ból.
- Przepraszam! - wyrwało jej się natychmiastowo. - Ja nie chciałam...
- Rozumiem... - Nadal jednak był sztywny. - Jestem potworem i zdaję sobie z tego sprawę...
- Nie, po prostu przez cały czas byłeś jak prawdziwy człowiek i zupełnie zapomniałam o twojej naturze - spojrzała na niego znów go przytulając. - właściwie to mało wspominałeś o tym, jak się żyje jako wampir i o tym jak polujesz... - zaczęła nieśmiało, ale zaraz pożałowała tego.
- Kochanie, kiedyś ci wszystko opowiem, powiem ci tylko, że nie zabijamy ludzi - uśmiechnął się do niej i właśnie wtedy spoglądając mu w oczy, dziewczyna dostrzegła, że jest słaby. Zrobiło jej się go żal.
- To dozobaczenia wieczorem - pocałowała go w policzek.
- Dozobaczenia... - wyszedł zostawiając ją w kuchni.
Nadia weszła do salonu, siadając na dużej czarnej kanapie. Myślała o Nathanie. Bardzo chciała z nim porozmawiać, dowiedzieć się czegoś o wampirach. Narazie wiedziała tylko tyle, że żywią się krwią (doprawdy zaskakujące xD), dzięki jakimś dziwnym pierścieniom nie palą się w słońcu, są nadludzko piękne i silne, a także nieśmiertelne. Tylko, że Nathan był innym wampirem. Był wampirem mogącym posługiwać się magicznymi mocami, był jedynym ma ziemii zrodzonym wampirem. Teraz po śmierci Mirandy jedynym pierwotnym. Ciekawe jaka w rzeczywistości była jego matka. Przecież skoro pozbawiła go wspomnień i uśpiła jego moce, nie mogła być aż taka zła... Nadia wiedziała również, że kiedyś ona i Nathan już się spotkali. To było pewnie przed wypadkiem, jeszcze w Atlancie. Od lat tam nie była... Tylko, że Nathan narazie nic nie chciał o tym wspominać. Cierpiał z tego powodu. Bardzo cierpiał. A ona tak bardzo nie chciała, by cierpiał, tak bardzo go kochała.
- JESTEŚ DO BANI! - usłyszała krzyk Emily, dochodzący z sypialni obok. Nadia nie należy do osób ciekawskich, które lubią podsłuchiwać, ale teraz nie mogła się powstrzymać, gdyż przez chwilę wydawało jej się, że usłyszała głos Nathana. Przecież to niemożliwe. Niby co mógł robić w sypialni u Emily?! Przed chwilą podobno wyszedł na polowanie! Nadia prędko wstrzymując oddech dobiegła do drzwi najciszej jak tylko potrafiła. Oby tylko jej nie zauważyli...
- No więc, co chciałeś mi powiedzieć, Nathanie?
- Bo chodzi o to, że chciałbym cię zaprosić dziś wieczorem na piknik. Wiesz, to miała być niespodzianka, ale...
- Niby dlaczego miałabym z tobą pójść?
- Bo... Bo cię kocham. Naprawdę cię kocham.
- Jak bardzo?
- Bardziej niż możesz to sobie wyobrazić.
Nadia była w szoku, miała wrażenie, że Nathan właśnie stał przed nią i wbił jej w serce nóż. Nie mogła pozbierać się po tym co usłyszała. To po prostu do niej nie docierało. Przecież tak bardzo go kochała, i wydawało jej się, że on też ją kocha. Dlaczego właśnie wyznał Emily, że ją kocha?! Dlaczego to do cholery zrobił?! Wbiegła do swojej sypialni i bezsilnie opadła na podłogę łapiąc się za głowę. Nie mogła w to uwierzyć. W głowie jej huczało. Czuła jakby nagle w ciągu jednej sekundy cały świat jej się zawalił. Bo Nathan był jej całym światem, całym życiem. Dlaczego jej to zrobił?! To niemożliwe. Poczuła jakby jej serce właśnie rozpadło się na milion kawałeczków.
- A to drań... - westchnęła. Łzy same spływały jej po policzkach. Pamiętała jak jeszcze wczoraj byli w parku, jak mówił jej, że tak bardzo ją kocha... To niemożliwe żeby tak nagle zainteresował się inną dziewczyną. To musiałoby być już wcześniej. Więc dlaczego tak ją kłamał?! W tej chwili zaczęła żałować, że się w nim zakochała i że, zaczęła traktować ich więź poważnie...
~~
- Nie umówię się z tobą! - krzyknęła Emily wybuchając śmiechem.
- No ale dlaczego?! - Nathan był zdenerwowany.
- Bo jesteś brzydki! - zaczęła się śmiać jeszcze bardziej. - i chodzisz jak pingwin, i masz potargane włosy i mówisz jakbyś był pijany!
- Ale ona by tak nie powiedziała! - krzyknął zbulwersowany.
- No a jak by powiedziała?
- No... Zgodziłaby się.
- Pewny jesteś?
- No... Chyba tak - powiedział z lekką niepewnością.
- To idź i ją po prostu zaproś. - popchnęła go w stronę drzwi.
- No ale kiedy ja nie mogę. - powiedział smutno.
- Dlaczego?! - krzyknęła wybuchając zdziwieniem. - zawsze jesteś taki pewny siebie.
- Już nie, nie przy niej.
- O Boże... - zakryła usta dłonią.
- O co chodzi?
- Ty się w niej naprawdę zakochałeś! - pisnęła zachwycona.
- Ale mi odkrycie. - prychnął zdegustowany.
- No dobra, sory...
- Spoko, ale będziesz mogła mi pomóc? Nie wiem jak jej to powiedzieć i chcę żeby była zachwycona, a ty ją lepiej znasz no i jesteś dziewczyną i w ogóle...
- No dobra, jesteś do bani i trzeba cię nauczyć. Zacznijmy od nowa. Ja jestem Nadia, a ty działaj.
~~
Spojrzała w lustro patrząc w swe rozmazane tuszem do rzęs powieki i policzki. Zaczęła nerwowymi ruchami ścierać makijaż.
- Boże... Wyglądam jak zombi!
- Bywało gorzej. - odezwał się męski głos dochodzący z łazienki. To był Kastiel, ubrany... A właściwie nieubrany, gdyż miał na sobie tylko ręcznik zasłaniający go od pasa aż po kolana. Przez chwilę Nadia patrzyła na jego umięśniony tors, mokre kosmyki hebanowych włosów i mimowolnie na jej twarz wystąpiły delikatne rumieńce. Był przystojny... Podszedł do niej i spojrzał na blondynkę zamyślony. Palcami przejechał po jej kosmyku długich, jasnych włosów.
- Dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza - szepnął cichym głosem patrząc jej uporczywie w oczy. Powiedział to jednak za cicho, że Nadia nie usłyszała.
- Co?
- Nic, nieważne - zmrużył delikatnie oczy. - Co ty na to, byśmy poszli na spacer?
- Dobry pomysł. Tylko musiałabym się przygotować.
- Więc, ja się ubiorę i wyjdziemy za 15 minut.
Około pół godziny później razem spacerowali po mieście. Było gorące popołudnie. Nadia miała na sobie granatową bokserkę i czarne shorty, a Kastiel białą koszulkę z logo ulubionego zespołu i spodnie długie do jego kolan w czarno-białą kratę. Włosy miał ułożone w nieład. Przez chwilę dziewczyna miała wrażenie jakby Kastiel chciał w pewien upodobnić się do Nathana. Chociaż nigdy mu się to nie uda, bo Nathan jest jedyny w swoim rodzaju i nie da się go skopiować. Tak właśnie myślała...
- Widzisz tamto drzewo? - spytał po chwili wskazując na dosyć niskie, o rozwijających się dwóch grubych gałęziach wyglądających jak kolejne dwa pnie wzrastające z niego.
- Ehem... - pokiwałam twierdząco, z początku nie wiedząc do czego zmierza. Spojrzałam na chłopaka. Był zapatrzony w to drzewo, wyglądał na zamyślonego.
- Kiedyś, jeszcze jak obydwoje mieszkaliśmy w Atlancie - zaczął powoli - za naszymi domami, kawałek dalej była taka polana ze stawem. Zawsze tam przychodziliśmy jak byliśmy mali...
- Ach! Pamiętam! Obok tego stawu też było takie drzewo. Wyglądało zupełnie jak to. Pamiętam jak kiedyś byłam smutna, ty żeby mnie pocieszyć poszedłeś tam ze mną i zawiesiłeś dla mnie huśtawkę na jednej z gałęzi... - oczy jej rozbłysły. Zatopiła się we wspomnieniach.
- Tak. Ale uparłem się, że pierwszy ją wypróbuję, by sprawdzić jej wytrzymałość. - spojrzał na nią z uśmiechem na ustach. Jego oczy także błyszczały. Obydwoje powolnym krokiem podeszli do drzewa. Będąc tuż przy nim dziewczyna położyła swą dłoń na twardym pieniu. Wspomnienia wróciły...
- No i huśtawka się urwała, a ty spadłeś - uśmiechnęła się na samą myśl o tym wspomnieniu. - Byłeś wtedy taki słodziutki, jak zacząłeś płakać.
- Jak zacząłem płakać, powiadasz? - spojrzał na nią wymownie - Ty sadystko!
- Ja sadystka? Już nie pamiętasz co zrobiłeś z moim miśkiem Lucyferem? - udała lekko dotkniętą.
- Kto normalny nazywa swoją maskotkę "Lucyferem" jak nie jakiś sadysta? - W tym momencie dyskretnie się do niej przybliżył, tak, że dziewczyna stała tuż przed nim opierając się o drzewo, a on oparł swą prawą dłoń o pień.
- A pamiętasz co było dalej? - ton jego głosu znacznie się zmienił, spojrzenie stało się głębsze. Mówił cicho i powoli, ważąc każde słowo...
- Kiedy? - Nadia była zbita z pantałyku.
- Wtedy jak spadłem z huśtawki - spojrzał jej głęboko w oczy, głębiej niż dotychczas. Nadia poraz pierwszy mogła oglądać jego szmaragdowe oczy z tak bliskiej odległości, dostrzegając w nich piękne szczegóły, których jeszcze nie w nich nie widziała. - Ty podeszłaś do mnie i chwyciłaś mnie za dłoń. O tak... - w tym momencie chwycił jej prawą dłoń. Dziewczynie odebrało mowę. - spojrzałaś mi w oczy o tak... - teraz wpił swoje spojrzenie w jej zdezorientowane błękitne oczy, nadal ważąc każde słowo. Nieznacznie się do niej przybliżył. Tak, że teraz opierał swe czoło o jej czoło. Wszystko pamiętała, pamiętała wspomnienia z dzieciństwa, a przynajmniej ich fragment. Nadia zesztywniała. Kastiel zaczął przybliżać swe malinowe wargi do jej ust, a ona... Ani drgnęła. Ba! Ona nawet nie oddychała. Ale dlaczego się nie odsunęła? Dlaczego mu na to pozwoliła?! Czemu go nie powstrzymała. W końcu delikatnie swymi mięciutkimi, ciepłymi wargami musnął jej usta. Nadia automatycznie zamknęła oczy, jednak nie odwzajemniła pocałunku. Była nieruchoma. Niczym nieżywa, porcelanowa lalka. Jego wargi były takie ciepłe, delikatne... Różniły się od zimnych, marmurowych ust wampira. Dopiero po kilku sekundach dotarło do niej co się dzieje. Gwałtownie odwróciła się w prawą stronę przerywając "pocałunek". Jeśli można było to nazwać owym "pocałunkiem". Łza spłynęła jej z oczu. Czyn prędzej ją otarła. Chłopak odsunął się od niej, nie odzywając się ani słowem. Po prostu stał przed nią nieruchomo oczekując na to, co Nadia dalej zrobi. On już zrobił wszystko... Zrobił to co chciał zrobić od dawna. Teraz jej kolej. Obydwoje przez kilkanaście sekund trwali w grobowej ciszy. W końcu dziewczyna odwróciła się do niego i spojrzała na niego innym wzrokiem niż dotychczas...
- Kastiel... - zaczęła nerwowo - jesteś sadystą...



2 komentarze:

  1. Szykuj się na śmierć !!!! Już do ciebie idę !!! No dobra pójdę jak skończę piać ten kom . A więc Jak mogłaś tak wszystko Spier**** Jak ?!?! Ty sadystko jak wszystko się nie wyjaśni to normalnie Nwm o ci zrobię !! Ostrzegam . A ten koniec co to miało być ?!?! Czemu ona stała jak ten słup soli i nic nie zrobiła i dała się pocałować ?! No dobra na pewno nie była bym lepsza , ale kit z tym . :D Ale ja się pytam Dlaczego ?! Zniszczyłaś mi życie !!!! :'( To wszystko nie ma snsu idę się ciąć mydłem w płynie . A ty zastanów się nad swoim zachowaniem dziecko drogie . Bo jak się spotkamy liczę na wyjaśnienia :) Ale i tak jestem twoją fanką :3 :* Życzę ogromów weny :D Ale masz mi to wszystko naprawić bi inaczej na prawdę Ci coś zrobię . !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam mamusiu, obiecuję, że to się więcej nie powtórzy :( xD wiem, mam zryty mózg. Jak niedługo się spotkamy to wszystko wyjaśnię. Wiem, że mnie pojebało i do reszty zgięło xD ale taka już jestem. Idę się schować pod stół :) bo się boję, że będziesz mi się śniła ze mnie Zabijesz xD a ostatnio naprawdę dziwne rzeczy mi się śnią.. I wgl dziwne rzeczy się dzieją. O.o opowiem Ci jak się spotkamy :)

      Usuń