poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 14

Rozdział 14 "Zgubieni"
~~
Tak, tak. Napisałam. Rozdział niezbyt zaskakujący. Nie ma żadnej akcji xD jest to taki jakby "początek nowej opowieści" Taki wstęp, a wstęp zawsze wprowadza nas do akcji, więc akcja dopiero się zacznie. :D Mam jednak nadzieję, że was nie zawiodę :*
~~
- No dobra, wszyscy są? - spytał Jason znosząc dużą walizkę po schodach. Nadia i Emily poczuły się troszeczkę dziwnie że względu na to, że miały cztery takie walizki. Ale w sumie jeszcze z nimi była Ketsueki.
- Ja nie mogę, co wy tam napchałyście? - spytał Nathan wyprzedzając brata. Nathan coraz bardziej zachowywał się jak "człowiek". Starał się, stał się nawet trochę bardziej otwarty.
- Grubiej ubrać się nie dało? - spytała Nadia patrząc na chłopaka od góry do dołu. Na sobie miał bordowy, luźny T-shirt i czarne rurki. Typowe letnie ubranie, mimo, że na dworze było chłodno, gdyż była 6:00 rano.
- Nie czepiaj się, lato jest. A ty nie lepsza. Ubrałaś się jak na zimę. Za to Emily wygląda ślicznie. - uśmiechnął się olśniewająco ukradkiem spoglądając na jej odkryty dekolt.
- Przestańcie wreszcie sobie docinać! - krzyknął Jason zniecierpliwiony. - Dzieciaki do samochodu i jedziemy na lotnisko! Biegiem, bo nie mamy czasu.
- Okej. - westchnęła Nadia i wszyscy ruszyli w stronę srebrnego Mercedesa Jasona. Po chwili wszyscy siedzieli w samochodzie. Jason za kierownicą, obok niego Emily, a w tyle Nadia i Nathan. Sue razem z Lysandrem jechali osobno, bo w samochodzie Jasona już nie było miejsca.
~~
- Nareszcie jesteśmy na lotnisku, która godzina? - spytała Emily.
- 10:00 - odpowiedziała Nadia rozglądając się. Lotnisko chyba jeszcze nigdy nie było tak zaludnione.
- Nathan, idź załatwić bilety.
- Jak zwykle wszystko ja muszę załatwiać.
- Właśnie, to nierozsądne powieżać mu coś tak ważnego, on jest nieodpowiedzialny... - Nadia rzuciła mu wściekłe spojrzenie, a on tylko spojrzał na nią obojętnym wzrokiem.
- No chyba ty... - mruknął spuszczając głowę.
- Może iść z tobą?
- Nie! - spojrzał na nią ostrym wzrokiem. - Odwalcie się ode mnie! Ile ja mam lat?! Pięć czy siedemnaście?! Dajcie mi trochę zaufania. Zaraz wszystko załatwię. - odszedł szybkim krokiem i zniknął za zakrętem.
- Bez bulwersów... - mruknął Jason zniecierpliwiony.
- Taki właśnie jest Nathan... - powiedziała Nadia uśmiechając się sama do siebie. Usiądźmy i poczekajmy na Sue i Lysandra.
Po około dwudziestu minutach pojawił się Nathan z siedmioma biletami w ręku.
- I co, łyso wam? Świetnie sobie poradziłem. - odpowiedział sarkastycznie patrząc na przyjaciół.
- Jesteśmy z ciebie dumni... - Emily przewróciła oczami. Ona i Nathan mieli bardzo podobne charaktery, Nadia zauważała coraz więcej ich wspólnych cech. Ona też była sarkastyczna, na zewnątrz twarda, a w środku zupełnie inna...
- Więc to jest nasz lot, lot numer 47. Odlatujemy za jakieś pół godziny.
- Ale... Dlaczego jest siedem biletów? - spytała Emily nie kryjąc zdziwienia.
- Lysander zabiera jeszcze swojego kumpla. Poznamy go niedługo.
- Okej, pójdę po coś do picia. - Nadia wstała i poszła w stronę automatu z napojami. Stanęła tuż przed nim, gdy nagle niespodziewanie poczuła chłodny oddech na swoim karku.
- Te wakacje będą niezapomniane, kochanie. -  słodko zamruczał jej do ucha delikatnie je przygryzając. Objął ją od tyłu w talii i pocałował w kark. Ona uśmiechnęła się.
- Wyobrażam sobie... - nie zdążyła się odwrócić, a chłopak zniknął.
- Hej, jesteśmy już! - krzyknął Lysander z Ketsueki.
- No nareszcie. - Nadia i Emily uściskały Sue.
- No więc to jest Lysander, mój brat. - dłonią wskazała na szmaragdookiego chłopaka.
- A to mój kumpel, Kastiel. - powiedział Lysander, po czym wskazał na brązowowłosego chłopaka.
- Kastiel... - Nadia otworzyła szeroko oczy ze zdumienia.
- Dawno się nie widzieliśmy. - uśmiechnął się do niej i ją uścisnął. Dziewczyna poczuła ulgę. Wszystko wskazywało na to, że nie jest na nią zły.
- A więc się znacie.
- Cieszę się, że jedziesz z nami. - uścisnęła go mocniej i niechcący jej spojrzenie natknęło się na pełne chęci mordu, czarne oczy Nathana. Coś właśnie szeptał przez zaciśnięte zęby. Dziewczyna zadrżała i znikąd poczuła chłód na plecach...
~~
Wszyscy siedzieli już w samolocie. Siedzenia były czteroosobowe po obu stronach. Nadia siedziała od okna, obok niej Nathan, a koło niego Jason z Emily. Za nimi siedzieli Sue, Lysander i Kastiel. Wszyscy bawili się telefonami, Nathan patrzył w przestrzeń. Wyglądał na zamyślonego.
"A więc jedziemy wszyscy do USA" Myślała podekscytowana Nadia. Była uśmiechnięta od ucha do ucha. Wakacje z przyjaciółmi... To będzie niesamowite przeżycie. Co prawda jeszcze nie znała za dobrze Jasona ani Lysandra, ale była pewna, że obydwoje byli okej. Najbardziej cieszyło ją to, że będzie mogła spędzić mnóstwo chwil z Nathanem... Uśmiechnęła się sama do siebie na samą myśl o tym. Teraz jak tak o nim pomyślała to chyba już są parą...
"To głupie. Jak mogę mieć takie wątpliwości!" Skarciła się w myślach. Jednak... Nathan nigdy nie poprosił jej o bycie jego dziewczyną. Ale to chyba nic nie znaczy. Przecież nie są "tylko przyjaciółmi". No chyba, że pod znaczeniem słowa "przyjaciele" rozumiemy dwóch ludzi, którzy przyciągają się, każdą chwilę spędzają razem, czują się przy sobie szczęśliwi jak nigdy, a przede wszystkim zawsze obok siebie czują się jakby nie potrzebowali nic więcej. Nadia była w nim zakochana, ale czy on w niej także? Czy może kiedyś się nią znudzi i ją porzuci?
- Nad czym tak myślisz? - zapytał Nadii patrzący na nią już od dłuższego czasu Nathan.
- Ja? Nad niczym. Po prostu myślę o tych  wakacjach. Nie mogę się doczekać.
- Wyspałaś się? - spytał z troską w głosie, patrząc jej przenikliwie w oczy. Jej serce nagle zaczęło łomotać. Poczuła mrowienie w palcach i suchość w gardle. Nigdy nie będzie czuć się przy tym chłopaku do końca swobodnie. Zrozumiała, że z każdym dniem coraz bardziej się w nim zakochiwała.
- A ty się wyspałeś? - spytała. Roześmiał się słodko odgarniając włosy. Dziewczyna patrzyła na niego jak na bóstwo.
- Ja nie potrzebuję snu kochana. Co z tobą?
- Ze mną? W porządku.
- Wyglądasz na rozpaloną. Masz gorączkę? - lekko zmartwiony przyłożył swą zimną dłoń do jej gorącego czoła.
- Jesteś gorąca... - odrzekł zmartwiony.
- Nie... Wydaje ci się. Twoja skóra jest po prostu zimna.
- Okej. Ale lepiej by było gdybyś się przespała. Przyciągnął ją do siebie i przytulił tak, że dziewczyna była oparta na jego ramieniu.
"Jak ja mogłam mieć wątpliwości co do tego czy mnie kocha. Jestem taka głupia. " Uśmiechnęła się po czym zamknęła oczy i odpłynęła w objęcia Morfeusza. Emily patrzyła na nich z delikatną zazdrością w oczach...
~~
- Lądujemy... - aksamitnie szepnął jej do ucha. Nadia przebudziła się na kolanach chłopaka. Ziewnęła przeciągle.
- Co za ironia. Siedziałaś obok okna, a nawet nie patrzyłaś na widok. Cały lot przespałaś. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- A oni cały czas gadali. Wskazała na tył. Nathan odwrócił się do Sue, Lysandra i Ketsueki. Wszyscy patrzyli w laptopa oglądając jakiś film.
- Wysiadamy... 
Dochodziła już 13. Wszyscy byli właśnie na lotnisku. Już na tym docelowym lotnisku.
~~~~
Na tym właśnie momencie utknęłam, ale już to naprawiam. Nie wiem co dalej napisać, więc wstawiam tu takie falbanki i przejdę od razu do sedna. Przepraszam za tak nagły zwrot akcji :)
~~~~
- Gdzie my jesteśmy? - spytał zdezorientowany Nathan odgarniając włosy w tył. Chłopak rozglądał się uśmiechając się głupkowato.
- I co się tak cieszysz?! Bawi cię to w jakiej sytuacji się wszyscy znaleźliśmy?! - Nadia walnęła go w głowę. Oczywiście chłopak ani drgnął. Przecież to wampir.
- Dziewczyno o co ci chodzi?! - zdenerwowany złapał ją mocno za dłoń pod wpływem impulsu.
- O co mi chodzi?! - patrzyła na niego z jadem w oczach. - Wszystko twoja wina!
- Tak, oczywiście. Zawsze wszystko jest moja wina. - zniecierpliwiony przewrócił oczami.
- Jak można być takim idiotą, debilem i popaprańcem żeby pomylić loty?! Jak mogłeś kupić złe bilety?!
- Do tego trzeba być Nathanem... - kłótnię przerwała Emily, która była chyba jednak najbardziej opanowana w tej sytuacji.
- A jak można być taką idiotką żeby mnie po te cholerne bilety wysyłać?! - krzyknął sfrustrowany wbijając swe wściekłe oczy w intensywne błękitne spojrzenie blondynki.
- Gdzie my do cholery jesteśmy?! - krzyknął zniecierpliwiony Lysander trzymający walizki.
- To jakaś wieś... - Kastiel rozejrzał się. Wokół niego pola, trawa, gdzieś tam daleko bydło.
- No jakbyśmy kurdę nie wiedzieli?! - Ketsueki również udzieliła się ta aura złości.
- Wyluzujcie... Jak pójdziemy w tamtą stronę to dojdziemy do miasta. Nathan masz nasze bilety? Wystarczy po prostu przeczytać miejscowość na jakiej wylądowaliśmy. - powiedziała Emily.
- Gdyby to było takie proste... - Nathan znowu przewrócił oczami.
- Nie mów mi, że...
- NO DOBRZE! ZGUBIŁEM JE! - chłopak nie wytrzymał nerwowo. Oparł się o pobliskie drzewo i usiadł schowawszy głowę między ramionami. Westchnął głęboko. - Okej, jestem nieodpowiedzialny i wszystko spieprzyłem, ale błagam zejdźcie już ze mnie!
- Emily, sprawdzisz w telefonie gdzie jesteśmy? - Nadia z nadzieją w oczach spojrzała na przyjaciółkę.
- Bateria mi siadła.
- NO TO ZAJEBIŚCIE!
- Czekajcie, ja zobaczę. - teraz wszystkie oczy z nadzieją były wbite w Kastiela. W jego zielonych oczach widać było zmęczenie. Był straszny upał, w końcu to początek lata.
- Nie ma zasięgu..
Po jakichś dwóch godzinach wędrówki znaleźli się przy mieście. Oczywiście do miasta był jeszcze kawałek drogi, ale wszyscy byli wytrwali. Chodzi raczej o Kastiela i Nadię, którzy uparcie walczyli ze swoim zmęczeniem. Nathan, Jason, Emily, Sue i Lys radzili sobie trochę lepiej, jednak niewiele lepiej, gdyż przecież wiadomo, że słońce w pewnym stopniu osłabia wampira. Upał był potworny, a wędrówka dla obu ras była wyczerpująca. - Czyli nie palicie się w słońcu... - westchnęła Nadia.
- Ciszej! - ponagliła ją Emily. - Kastiel o niczym nie wie.
- I tak jest zajęty, rozmawia z Lysandrem. Idą za nami. - wtrącił się Jason obejmując Emily w talii.
- Czyli się nie palicie?
- Nie, nie palimy się. To dzięki tym pierściemiom. - pokazał Nadii swą prawą dłoń, na której środkowym palcu widniał ładny pierścień z błękitnym brylantem po środku. Teraz przypomniała sobie, że Nathan ma taki sam, tylko, że jego brylant był bordowy.
- Och... - westchnęła Nadia głęboko czując jak obraz znika jej z oczu. Dziewczyna miała w tej chwili ogromne zawroty głowy.
- NADIA!!! - krzyknął spanikowany Nathan podbiegając do niej. Zdążył złapać ją gdy upadała.
- W porządku? - spytał zmartwiony.
- Tak, po prostu trochę zrobiło mi się słabo, ale już okej...
- Może wziąć cię na ręce?
- Nie! Poradzę sobie. - odwróciła się od niego, a on podszedł i mimo oporów dziewczyny, wziął ją na ręce i spowrotem szedł przed siebie.
- To, że trochę się polłóciliśmy nie znaczy, że mnie nie obchodzisz! - mówił twardym tonem uporczywie patrząc w jej słabe oczy. - A ty zawsze masz przyjmować moją pomoc... Nie chcę byś tak się zamykała przede mną, rozumiesz?!
- Tak.. - odpowiedziała cichym głosem. Patrzyła na niego trochę zdziwionymi oczami. Jej spojrzenie było jak spojrzenie małego dziecka skarconego przez rodziców, które żałowało swojej winy. Mimo tego jaki był, ona nie potrafiła długo się na niego gniewać. Nie wyobrażała sobie teraz świata bez tej jego dziecinnej noeodpowiedzialności, szalonych pomysłów i jego licznych wad, które były dla niej teraz tak wyjątkowe. Chwilami zachowywał się jak dziecko, ale potrafił ją opieprzyć jak dorosły. Taki właśnie był Nathan, był sobą. Jedynym w swoim rodzaju. W takim właśnie się zakochała...
"Jacy oni są słodcy. Tak idealnie do siebie pasują... " Pomyślała Emily patrząc na nich z zazdrością. Dziewczyna żałowała, że ona i Jason nie tworzą takiej pary jak Nadia z Nathanem. Właśnie to sprawiało, że Emily stawała się często taka pszygaszona i smutna...
- Hej! Kochani, jest zasięg!!! - krzyknęli równo Lysander i Kastiel.
- Dobra, poczekajcie aż GPS mi się połączy z siecią. - wszyscy patrzyli na brązowowłosego chłopaka, który od kilku minut uporczywie "grzebał" w swoim smartfonie.
- Okej, więc wychodzi na to, że jesteśmy... - spojrzał z niepokojem po przyjaciołach.
- NO MÓW!!! - odkrzyknęli wszyscy.
- Jesteśmy w centrum Polski, w małej miejscowości o nazwie Piotrków Trybunalski...
~~
Dochodził już wieczór. Było parę minut po osiemnastej. Zrobiło się już chłodniej. Pogoda była teraz można byłoby powiedzieć, że idealna. Słońce powoli chowało się za horyzontem. Klimat w tutejszej miejscowości wydał się każdemu specyficzny. Żaden z nich nie był przyzwyczajony do takiego okrutnego upału. W szczególności wampiry nie były przystosowane do takiego trybu życia... Londyn był miastem deszczowym, choć lata były sprzyjające, jednak nigdy nie było takiego upału jak tu. Powietrze także było inne. Każdy z nich to zauważył. Wszystko wydawało się dla nich wyjątkowe, żaden z nich nie był nigdy w tak urokliwym kraju jakim była Polska. Szli wszyscy zafascynowani rozglądając się. Mimo to, że owa miejscowość była kilkadziesiąt razy mniejsza od potężnego Londynu wzbudziła w nich zachwyt. Mijali roześmianych polskich przechodniów, większość z nich była młodzieżą w ich wieku, chłodząca po mieście ciesząc się wakacjami i wolnymi chwilami.
- Zauważyliście, że ich język jest taki trochę dziwny? - spytała Nadia po chwili.
- Rzeczywiście, bardzo różni się od naszego. - przytaknęła Emily. Sue i Lysander rozglądali się.
- Bajerów tu raczej nie ma, ale urocza miejscowość. - przyznał Lysander.
- Żartujesz?! To jakaś wieś... - Nathan przewrócił oczyma.
- Przestań, całkiem tu ładnie. - uśmiechnęła się do niego Nadia chwycąc chłopaka za dłoń.
- Kiedy Jason wróci?
- Powiedział, że wróci za jakąś godzinę. Wysłał mi przed chwilą kawałek mapy z zaznaczonym miejscem gdzie mamy się spotkać. To tutaj za zakrętem.
- Zrób mi zdjęcie przy tym baranku. - roześmiała się Nadia dobiegając do jednego z betonowych baranów. Emily poszła w jej ślady i w mgnieniu oka skoczyła na drugą rzeźbę.
- No wiecie...
- Chodźmy. Mamy się spotkać z Jasonen.
- No tak, ale gdzie on czeka?
- Przy tamtym budynku. - mijali właśnie ogrodzony płotem i drzewami żółto - błękitny budynek ze schodami przy samym końcu.
- Wnioskuję, że to jakaś szkoła. - powiedziała Ketsueki patrząc na owy budynek.
- Jakieś gimnazjum. Napis po polsku, ale od razu widać, że gimbaza. - stwierdził Nathan
- Z numerem 4 - dodała Nadia. - Ciekawe ile jest tutaj takich szkół.
- Nie mam pojęcia. - wszyscy poszli dalej gdy nagle tuż przed nimi zatrzymał się Jason w jakimś ładnym czarnym audi terenowym. Otworzył drzwi i wysiadł z samochodu nonszalancko się o niego opierając uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Skąd wytrzasnąłeś auto?! - spytała Emily z rozdziawionymi ustami.
- Wypożyczalnia samochodów?
- Jason, kochamy cię!
- Mieszkanie jest już wynajęte, na ulicy Słowackiego w pobliżu galerii handlowej. Wszystko załatwione, wsiadajcie.
- Zapowiadają się niezapomniane wakacje. - stwierdził Kastiel.
- Zgadzam się. - potwierdziła Nadia.

3 komentarze:

  1. Hahahahahahahahahahah!!!!!!!!! Jebłam wylądowali w naszym wsio-mieście PTB :D Nie no po prostu nie mogę z tego :D Wiem oni na pewno pójdą do Focusa na zakupy i tam nas spotkają ;) Po prostu mega :D A ja mam szczęśliwe nowiny mój komp został naprawiony i do końca tego tyg pojawi się rozdział :3 A i jeszcze jedno błagam więcej takich rozdziałów :3 <3 Ahh i nie ma to jak te baranki :3 No nic teraz z niecierpliwością czekam na dalsze losy naszych bohaterów i po prostu nie mogę się doczekać <3 :3 :D <3 Ślę tony weny :3 I <3 KOCHAM CIĘ <3 <3 <3 <3 <3 :3 :3 :3 :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem.. Ja to mam pomysły ;3
      Naprawiłam wszystko, haha :D ale zdajesz sobie sprawę z tego, że teraz ty też MUSISZ napisać rozdział xD nie no, nie to że Cię mam zamiar szantażować. Nie, nie, nie :3 Wspaniały pomysł z tym Focusem :D jeszcze bohaterowie wbiją do cb na chatę i będzie melanż xD cieszę się, że jakoś napisałam to gunwo :) dodałaś mi motywacji, haha :D mam już pomysły na dalsze rozdziały i kolejny pojawi się niedługo :) i też Cię Kocham <3 baldzio, baldzio :* musimy się w piątek zobaczyć, pójść do Focusa. Może Nathanka spotkamy :D nie no, ja to mam teraz tylko naszą wieś i bohaterów w głowie xD

      Usuń
    2. Wiem i dodaję rozdział jutro albo po jutrze :D A tak w ogóle to podusia , jest ze mną wszędzie nawet teraz jak piszę ten komentarz mam ją na kolanach :D A co melanżu z naszymi bohaterami to nie mam nic przeciwko nawet teraz zaraz ;) :D No i też zawsze możemy sb z nimi wyskoczyć do Focusa taką całabandą niedorobionych dzieci :D ;) A poza tym w rozdzialiku mam troszku pikanterii :3 :3 If you know what I mean :D :3 Dobra kończę bo jak się zaraz rozpiszę to po prostu będziesz miała niezłą lektóre :D Do zobaczenia za niedługo Kochanie <3 <3 :3

      Usuń