Rozdział 12 "Już nic więcej nie potrzeba..."
-O co ci chodzi?! - krzyknęła rozwścieczona Nadia zatrzymując się.
-O nic... - powiedział Nathan obojętnie spoglądając na nią spode łba. Coś z nim było nie tak.
-Tak, jasne... Całą drogę nic nie powiedziałeś. Co dziwne, nie byłeś nawet trochę chamski ani ironiczny jak zazwyczaj!!! Wkurzasz mnie!!!
-Dlaczego? - spytał tylko patrząc w przestrzeń.
-Z tobą to jak z dzieckiem... - westchnęła.
-No cóż... - spóścił głowę w dół.
-To bardzo dziwne, bo wczoraj byłeś bardzo rozmowny! - uśmiechnęła się satysfakcjonująco, a Nathan odwrócił się gwałtownie i odszedł w stronę szkolnej bramy.
-CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE DO CHOLERY?! OKRES MASZ CZY CO?! - wydarła się nie wytrzymując, a kilka krzywych spojrzeń zbiegło się wokół niej. Dziewczyna usiadła na szkolnym murku. Zastanowiła się chwilę. O co chodzi? Dlaczego jest taki dziwny? Od wczoraj jest taki speszony i pomiędzy nimi wytworzył się taki dystans. Martwiła się, że Nathan nie będzie chciał już z nią rozmawiać.
-O nic... - powiedział Nathan obojętnie spoglądając na nią spode łba. Coś z nim było nie tak.
-Tak, jasne... Całą drogę nic nie powiedziałeś. Co dziwne, nie byłeś nawet trochę chamski ani ironiczny jak zazwyczaj!!! Wkurzasz mnie!!!
-Dlaczego? - spytał tylko patrząc w przestrzeń.
-Z tobą to jak z dzieckiem... - westchnęła.
-No cóż... - spóścił głowę w dół.
-To bardzo dziwne, bo wczoraj byłeś bardzo rozmowny! - uśmiechnęła się satysfakcjonująco, a Nathan odwrócił się gwałtownie i odszedł w stronę szkolnej bramy.
-CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE DO CHOLERY?! OKRES MASZ CZY CO?! - wydarła się nie wytrzymując, a kilka krzywych spojrzeń zbiegło się wokół niej. Dziewczyna usiadła na szkolnym murku. Zastanowiła się chwilę. O co chodzi? Dlaczego jest taki dziwny? Od wczoraj jest taki speszony i pomiędzy nimi wytworzył się taki dystans. Martwiła się, że Nathan nie będzie chciał już z nią rozmawiać.
"Nadio... Ja tak naprawdę od dawna Cię kocham... "
Te słowa obijały jej się o uszy... Czyżby się rozmyślił? A może wcale tak nie chciał powiedzieć i teraz żałuje... Być może powiedział tak pod wpływem emocji... Ale... Wcześniej ją pocałował, to nie był sen, cały czas zachowywał się jakby naprawdę ją kochał. A teraz jakby nie chciał mieć z nią nic wspólnego. Rozmyślając dostrzegła Kastiela, który kierował się właśnie w stronę bramy.
-Ka..! - zaczęła, ale się powstrzymała. Wczoraj go wystawiła, nie chciała, ale tak wyszło. Musi mu to jakoś wyjaśnić... Spojrzała na jabłoń rozpościerającą się tuż za nią, poczuła jej słodką woń, zamknęła oczy delektując się chłodnymi powiewami wiatru. Nadal myślała o Nathanie. Wyglądał dzisiaj jak młody bóg, zresztą jak zawsze. Jego czarne opadające na oczy kosmyki włosów, włosy takie w nieładzie, czarne zamyślone oczy, czarny t-shirt... Zapamiętała wszystko. Poraz pierwszy poczuła przy nim taką dziwną barierę, był tak blisko niej, ale był taki odległy. Zawsze był poza jej zasięgiem...Zawsze był jej "snem". Przynajmniej tak myślała.
-Hej! - krzyknął miły dziewczęcy głos. Nadia obejrzała się w tył. To była dziewczyna z klasy Nathana, a jej brat właśnie szedł gdzieś z Kastielem.
-Hej... - odpowiedziała nieśmiało. Słabo ją znała. Była naprawdę bardzo ładna. Miała brązowe włosy i zielone, szmaragdowe oczy. Bardzo przypominała swojego brata.
-Raczej mnie nie pamiętasz. Jestem Ketsueki. Mów mi Sue. - uśmiechnęła się podając jej dłoń.
-Nadia... Miło mi.
-Mamy dzisiaj łączoną biologię, może usiądziemy razem?
-Okej... - zauważyła, że nowo poznana koleżanka była naprawdę miła. Chodziła razem z Nathanem do klasy. Może siedzieli razem w ławce... Napewno mu się spodobała...
Zaraz! Przecież skoro jej klasa i ich klasa mają łączone to... Nathan też tam będzie...
-Ka..! - zaczęła, ale się powstrzymała. Wczoraj go wystawiła, nie chciała, ale tak wyszło. Musi mu to jakoś wyjaśnić... Spojrzała na jabłoń rozpościerającą się tuż za nią, poczuła jej słodką woń, zamknęła oczy delektując się chłodnymi powiewami wiatru. Nadal myślała o Nathanie. Wyglądał dzisiaj jak młody bóg, zresztą jak zawsze. Jego czarne opadające na oczy kosmyki włosów, włosy takie w nieładzie, czarne zamyślone oczy, czarny t-shirt... Zapamiętała wszystko. Poraz pierwszy poczuła przy nim taką dziwną barierę, był tak blisko niej, ale był taki odległy. Zawsze był poza jej zasięgiem...Zawsze był jej "snem". Przynajmniej tak myślała.
-Hej! - krzyknął miły dziewczęcy głos. Nadia obejrzała się w tył. To była dziewczyna z klasy Nathana, a jej brat właśnie szedł gdzieś z Kastielem.
-Hej... - odpowiedziała nieśmiało. Słabo ją znała. Była naprawdę bardzo ładna. Miała brązowe włosy i zielone, szmaragdowe oczy. Bardzo przypominała swojego brata.
-Raczej mnie nie pamiętasz. Jestem Ketsueki. Mów mi Sue. - uśmiechnęła się podając jej dłoń.
-Nadia... Miło mi.
-Mamy dzisiaj łączoną biologię, może usiądziemy razem?
-Okej... - zauważyła, że nowo poznana koleżanka była naprawdę miła. Chodziła razem z Nathanem do klasy. Może siedzieli razem w ławce... Napewno mu się spodobała...
Zaraz! Przecież skoro jej klasa i ich klasa mają łączone to... Nathan też tam będzie...
~~
-Gdzie Nathan? - spytała Nadia koleżanki.
-Nie mam pojęcia... Może nagłe wagary? Często tak robi. Dzisiaj jest jakiś dziwny. Nie da się z nim nawet normalnie porozmawiać...
-Ach tak? - Nadia zamyśliła się. Czyli on i Ketsueki dobrze się dogadują. Zaraz! Przecież ona chyba nie jest zazdrosna... Przez całą lekcję rozmawiała z Sue. Dziewczyna sprawiła, że jej humor chociaż trochę się poprawił. Była rozczarowana, że nie było Nathana. Może nie przyszedł, bo nie chciał na nią patrzeć. Dlaczego nagle stał się taki obcy?! Chwilę potem zadzwonił dzwonek. Nadia wyszła z klasy i powędrowała w stronę klatki schodowej. Spotkała Nathana idącego w przeciwną stronę. Poczuła jak jej serce zaczyna łomotać. Nogi miała jak z waty.
-H-hej..-odezwała się niepewnie.
-Hej.. - odpowiedział niemal nieusłyszalnie nawet nie patrząc na nią. Szybko ją minął, a ona stanęła jak wryta. Nie mogła już dłużej tego wytrzymać. Nie może jej tak traktować! Nie tak miało być... Postanowiła, że teraz to ona przejmie inicjatywę i to ona o niego zawalczy. Gwałtownie się odwróciła i zaczęła iść za nim szybkim krokiem. Była już blisko. On usłyszał jej kroki, bo się niepewnie odwrócił. Ona szła dalej równym, stanowczym krokiem, pełna determinacji. Jej serce przyspieszyło jeszcze bardziej. Była tuż przed nim, gdy niespodziewanie stając na palcach chwyciła mocno kołnierz jego bluzy pewnym gestem przyciągając go do siebie i złączyła ich spragnione wargi w namiętnym pocałunku. Chłopak był przez chwilę zszokowany tym gestem, ale chwilę potem bez wahania oddał pocałunek nie będąc jej dłużny. Ten pocałunek nie był taki jak poprzedni. Nie był delikatny, subtelny ani powolny. Ten pocałunek był dynamiczny, namiętny, pełen pasji. Chłopak wplótł swoje palce w jej blond włosy, a Nadia całując go nadal trzymała go za kołnierz bluzy. Ich spragnione siebie języki złączyły się w dynamicznym tańcu. Całowali się jeszcze przez jakąś chwilę, aż w końcu Nadia gwałtownie oderwała się od chłopaka patrząc na niego uporczywie czekając na jego reakcję. Nathan otworzył oczy oszołomiony. Jego usta drżały, a oczy wyrażały dzikość i pragnienie więcej. Dyszał ciężko. Nie odezwał się ani słowem. Patrzył na nią tylko namiętnym wzrokiem. Dziewczyna była zszokowana. Zrobiła to. Pocałowała go! Ona naprawdę to zrobiła! Nie mogła w to uwierzyć. Jej blade, delikatne policzki były w tej chwili przyozdobione intensywnymi rumieńcami.
-No powiedz coś.. - mruknęła dziewczyna.
-To... - zaczął nie wiedząc jak dobrać słowa.-Ty naprawdę jesteś odważna. - uśmiechnął się do niej szyderczo. - Żeby tak niespodziewanie całować napalonego wampira...
-To... Ja...-zaczęła zestresowana. Wiedziała... Nie podobało mu się. Na jej twarzy pojawiło się rozczarowanie.
-Wyluzuj. Tak na poważnie to... Jeżeli masz zamiar robić mi takie niespodzianki za każdym razem jak będę cię unikał to będę się na ciebie fochał codziennie... - w tej chwili przybliżył się do niej tak, że ich nosy się stykały. - Albo nawet kilka razy dziennie... - zamruczał jej do ucha. Dziewczyna była w szoku. Do tej pory nie wydobyła z siebie ani słowa.
-Uknułeś to?!
-Nie. Przysięgam. Naprawdę się tego nie spodziewałem. To... - zaczął uśmiechając się. - To było fajne. I przez ciebie mam motywację żeby cię zaskakiwać jeszcze bardziej.
-A tego też się nie spodziewałeś?! - w tej chwili uniosła swą dłoń, by go uderzyć, jednak on w mgnieniu oka chwycił jej dłoń w żelaznym uścisku zatrzymując ją i przyciągnął dziewczynę do siebie tak, że byli wtuleni w siebie. Spojrzał jej przenikliwe w oczy przybliżając swe usta do jej rozchylonych warg. Nie czekając na jej reakcje delikatnie ją pocałował. Trzymał ją mocno w ramionach, a ona wplotła palce w jego czarne włosy. Nathan był taki szczęśliwy. Po prostu jego szczęścia nie dało się opisać słowami. Kończąc subtelny pocałunek oparł swoje czoło o jej i słodko się do niej uśmiechnął. Ona zrobiła to samo. Następnie przytulił ją do siebie i wyszeptał jej do ucha:
-Może przez moje zachowanie trudno ci w to uwierzyć, ale... Kocham Cię!
-Chyba Ci wierzę. Ale... Dlaczego mnie unikałeś? - roześmiała się. Chłopak się speszył.
-Ja cię wcale nie unikałem...
-Mhm...
-Ja po prostu wczoraj za dużo powiedziałem i nie chciałem się pokazywać tobie... - spóścił głowę w dół.
-Bo... Mo bo... - Nathan za wszelką cenę unikał jej wzroku. - Bo nie i tyle!
-Naprawdę? - zaczęła promiennie się do niego uśmiechając. - Jesteś taaaaki słodziutki! - zaczęła michrać mu włosy, a on spojrzał na nią mordeczym wzrokiem.
-A ty jesteś taaaaakaaa... Niska!
-To nie ja jestem niska, to po prostu ty jesteś taki wysoki!- krzyknęła na niego udawając wzburzenie. Obydwoje uwielbiali się droczyć. Nathan kolejny raz się uśmiechnął.
-Do twarzy ci z uśmiechem. Szkoda, że robisz to tak rzadko. - złapała go za dłonie, a on spojrzał się na nią lekko zdziwiony. Jej słowa sprawiły, że jego serce ponownie drgnęło. Ona po prostu chciała, by się uśmiechnął, a on przy niej uśmiechał się coraz częściej, tak, że stało się to dla niego normalną czynnością. Ona przedtem także rzadko się uśmiechała... Niby była inna i obydwoje różnili się pod wieloma względami, ale... W głębi serca oboje byli tacy sami i Nathan dopiero przed chwilą to sobie uświadomił.
-Dobra, ja idę do Sue. Miałam z nią o czymś pogadać, naprawdę polubiłam tą dziewczynę. Więc... - już odchodziła w przeciwną stronę gdy Nathan złapał ją za dłoń przyciągając dziewczynę do ściany i stając przed nią nie pozwalając jej odejść.
-Ale... Ja naprawdę zaraz muszę iść. - powiedziała nie powstrzymując się od śmiechu.
-Ale ja ci nie pozwolę... ;*
-No więc trudno... O co chodzi? - spytała się go znowu się uśmiechając. On także się uśmiechnął.
-Mam pytanie... - zawahał się przez chwilę. Zamyślony spojrzał na ścianę. - Chciałbym Cię przedstawić mojemu bratu...
-No dobra. - spojrzała na niego trochę dziwnym wzrokiem.
-I... Jeszcze ja... - nie potrafił wypowiedzieć już ani słowa. Nigdy wcześniej nie doświadczył czegoś takiego.
-No co ty. Kurdę oświadczasz się czy co?!
-No coś w tym stylu...
-No dobra... Teraz to mnie zgasiłeś.
-Czy nie chciałabyś może dzisiaj po szkole przyjść do do mnie? Nie ma Jasona, więc będziemy sami...
-Nie ma sprawy, więc jesteśmy umówieni. - uśmiechnęła się słodko.
-I jeszcze na początku wakacji razem z moim bratem i jego dziewczyną i jeszcze z dwoma przyjaciółmi organizujemy wyjazd do Atlanty na kilka dni. Chciałabyś pojechać z nami? - spytał intensywnie patrząc jej w oczy.
-Ja... To znaczy nie wiem, bo... Ty z tym tak nagle i... - zaczęła trochę zszokowana propozycją.
-Pomyliłem się. Chciałem powiedzieć, że już wszystko jest zaplanowane i ty stanowczo jedziesz z nami. - uśmiechnął się do niej szyderczo.
-O! - tu jesteście gołąbeczki! - Ketsueki klasnęła w dłonie. - Wiecie, że już dawno jest po dzwonku? - spytała śmiejąc się, a Nathan i Nadia spojrzeli po sobie.
-Serio?! - krzyknęli chórem.
-Jaka zgodność... - dziewczyna się roześmiała, a Nathan z Nadią poszli za nią i wszyscy razem powędrowali do klasy...
-Nie mam pojęcia... Może nagłe wagary? Często tak robi. Dzisiaj jest jakiś dziwny. Nie da się z nim nawet normalnie porozmawiać...
-Ach tak? - Nadia zamyśliła się. Czyli on i Ketsueki dobrze się dogadują. Zaraz! Przecież ona chyba nie jest zazdrosna... Przez całą lekcję rozmawiała z Sue. Dziewczyna sprawiła, że jej humor chociaż trochę się poprawił. Była rozczarowana, że nie było Nathana. Może nie przyszedł, bo nie chciał na nią patrzeć. Dlaczego nagle stał się taki obcy?! Chwilę potem zadzwonił dzwonek. Nadia wyszła z klasy i powędrowała w stronę klatki schodowej. Spotkała Nathana idącego w przeciwną stronę. Poczuła jak jej serce zaczyna łomotać. Nogi miała jak z waty.
-H-hej..-odezwała się niepewnie.
-Hej.. - odpowiedział niemal nieusłyszalnie nawet nie patrząc na nią. Szybko ją minął, a ona stanęła jak wryta. Nie mogła już dłużej tego wytrzymać. Nie może jej tak traktować! Nie tak miało być... Postanowiła, że teraz to ona przejmie inicjatywę i to ona o niego zawalczy. Gwałtownie się odwróciła i zaczęła iść za nim szybkim krokiem. Była już blisko. On usłyszał jej kroki, bo się niepewnie odwrócił. Ona szła dalej równym, stanowczym krokiem, pełna determinacji. Jej serce przyspieszyło jeszcze bardziej. Była tuż przed nim, gdy niespodziewanie stając na palcach chwyciła mocno kołnierz jego bluzy pewnym gestem przyciągając go do siebie i złączyła ich spragnione wargi w namiętnym pocałunku. Chłopak był przez chwilę zszokowany tym gestem, ale chwilę potem bez wahania oddał pocałunek nie będąc jej dłużny. Ten pocałunek nie był taki jak poprzedni. Nie był delikatny, subtelny ani powolny. Ten pocałunek był dynamiczny, namiętny, pełen pasji. Chłopak wplótł swoje palce w jej blond włosy, a Nadia całując go nadal trzymała go za kołnierz bluzy. Ich spragnione siebie języki złączyły się w dynamicznym tańcu. Całowali się jeszcze przez jakąś chwilę, aż w końcu Nadia gwałtownie oderwała się od chłopaka patrząc na niego uporczywie czekając na jego reakcję. Nathan otworzył oczy oszołomiony. Jego usta drżały, a oczy wyrażały dzikość i pragnienie więcej. Dyszał ciężko. Nie odezwał się ani słowem. Patrzył na nią tylko namiętnym wzrokiem. Dziewczyna była zszokowana. Zrobiła to. Pocałowała go! Ona naprawdę to zrobiła! Nie mogła w to uwierzyć. Jej blade, delikatne policzki były w tej chwili przyozdobione intensywnymi rumieńcami.
-No powiedz coś.. - mruknęła dziewczyna.
-To... - zaczął nie wiedząc jak dobrać słowa.-Ty naprawdę jesteś odważna. - uśmiechnął się do niej szyderczo. - Żeby tak niespodziewanie całować napalonego wampira...
-To... Ja...-zaczęła zestresowana. Wiedziała... Nie podobało mu się. Na jej twarzy pojawiło się rozczarowanie.
-Wyluzuj. Tak na poważnie to... Jeżeli masz zamiar robić mi takie niespodzianki za każdym razem jak będę cię unikał to będę się na ciebie fochał codziennie... - w tej chwili przybliżył się do niej tak, że ich nosy się stykały. - Albo nawet kilka razy dziennie... - zamruczał jej do ucha. Dziewczyna była w szoku. Do tej pory nie wydobyła z siebie ani słowa.
-Uknułeś to?!
-Nie. Przysięgam. Naprawdę się tego nie spodziewałem. To... - zaczął uśmiechając się. - To było fajne. I przez ciebie mam motywację żeby cię zaskakiwać jeszcze bardziej.
-A tego też się nie spodziewałeś?! - w tej chwili uniosła swą dłoń, by go uderzyć, jednak on w mgnieniu oka chwycił jej dłoń w żelaznym uścisku zatrzymując ją i przyciągnął dziewczynę do siebie tak, że byli wtuleni w siebie. Spojrzał jej przenikliwe w oczy przybliżając swe usta do jej rozchylonych warg. Nie czekając na jej reakcje delikatnie ją pocałował. Trzymał ją mocno w ramionach, a ona wplotła palce w jego czarne włosy. Nathan był taki szczęśliwy. Po prostu jego szczęścia nie dało się opisać słowami. Kończąc subtelny pocałunek oparł swoje czoło o jej i słodko się do niej uśmiechnął. Ona zrobiła to samo. Następnie przytulił ją do siebie i wyszeptał jej do ucha:
-Może przez moje zachowanie trudno ci w to uwierzyć, ale... Kocham Cię!
-Chyba Ci wierzę. Ale... Dlaczego mnie unikałeś? - roześmiała się. Chłopak się speszył.
-Ja cię wcale nie unikałem...
-Mhm...
-Ja po prostu wczoraj za dużo powiedziałem i nie chciałem się pokazywać tobie... - spóścił głowę w dół.
-Bo... Mo bo... - Nathan za wszelką cenę unikał jej wzroku. - Bo nie i tyle!
-Naprawdę? - zaczęła promiennie się do niego uśmiechając. - Jesteś taaaaki słodziutki! - zaczęła michrać mu włosy, a on spojrzał na nią mordeczym wzrokiem.
-A ty jesteś taaaaakaaa... Niska!
-To nie ja jestem niska, to po prostu ty jesteś taki wysoki!- krzyknęła na niego udawając wzburzenie. Obydwoje uwielbiali się droczyć. Nathan kolejny raz się uśmiechnął.
-Do twarzy ci z uśmiechem. Szkoda, że robisz to tak rzadko. - złapała go za dłonie, a on spojrzał się na nią lekko zdziwiony. Jej słowa sprawiły, że jego serce ponownie drgnęło. Ona po prostu chciała, by się uśmiechnął, a on przy niej uśmiechał się coraz częściej, tak, że stało się to dla niego normalną czynnością. Ona przedtem także rzadko się uśmiechała... Niby była inna i obydwoje różnili się pod wieloma względami, ale... W głębi serca oboje byli tacy sami i Nathan dopiero przed chwilą to sobie uświadomił.
-Dobra, ja idę do Sue. Miałam z nią o czymś pogadać, naprawdę polubiłam tą dziewczynę. Więc... - już odchodziła w przeciwną stronę gdy Nathan złapał ją za dłoń przyciągając dziewczynę do ściany i stając przed nią nie pozwalając jej odejść.
-Ale... Ja naprawdę zaraz muszę iść. - powiedziała nie powstrzymując się od śmiechu.
-Ale ja ci nie pozwolę... ;*
-No więc trudno... O co chodzi? - spytała się go znowu się uśmiechając. On także się uśmiechnął.
-Mam pytanie... - zawahał się przez chwilę. Zamyślony spojrzał na ścianę. - Chciałbym Cię przedstawić mojemu bratu...
-No dobra. - spojrzała na niego trochę dziwnym wzrokiem.
-I... Jeszcze ja... - nie potrafił wypowiedzieć już ani słowa. Nigdy wcześniej nie doświadczył czegoś takiego.
-No co ty. Kurdę oświadczasz się czy co?!
-No coś w tym stylu...
-No dobra... Teraz to mnie zgasiłeś.
-Czy nie chciałabyś może dzisiaj po szkole przyjść do do mnie? Nie ma Jasona, więc będziemy sami...
-Nie ma sprawy, więc jesteśmy umówieni. - uśmiechnęła się słodko.
-I jeszcze na początku wakacji razem z moim bratem i jego dziewczyną i jeszcze z dwoma przyjaciółmi organizujemy wyjazd do Atlanty na kilka dni. Chciałabyś pojechać z nami? - spytał intensywnie patrząc jej w oczy.
-Ja... To znaczy nie wiem, bo... Ty z tym tak nagle i... - zaczęła trochę zszokowana propozycją.
-Pomyliłem się. Chciałem powiedzieć, że już wszystko jest zaplanowane i ty stanowczo jedziesz z nami. - uśmiechnął się do niej szyderczo.
-O! - tu jesteście gołąbeczki! - Ketsueki klasnęła w dłonie. - Wiecie, że już dawno jest po dzwonku? - spytała śmiejąc się, a Nathan i Nadia spojrzeli po sobie.
-Serio?! - krzyknęli chórem.
-Jaka zgodność... - dziewczyna się roześmiała, a Nathan z Nadią poszli za nią i wszyscy razem powędrowali do klasy...
~
No i koniec... XD jak widzicie dodałam muzykę, żeby umilić czas. teraz jak narazie nie będzie już takiej akcji jak wcześniej. Będzie to taka miłosna sielanka, aż w końcu się zeżygacie.. :D
Niedługo kolejny rozdział xD. A co do tych wspólnych wakacji bohaterów to nwm czy to będzie akurat Atlanta, bo mogę zmienić zdanie i wymyślić dla nich jakieś inne miejsce.. :) Atlanta.. Akurat dlatego, że wcześniej wpadłam na pomysł, że tam wcześniej mieszkali, przed wypadkiem, a potem obydwoje się przeprowadzili się do Londynu. O Londynie wiem dosyć sporo, bo tam byłam, ale co do Atlanty... Niestety nwm nic xD, więc może bohaterowie przypadkiem pojadą do Polski i przypadkiem zatrzymają się we wsi, w której mieszkam - PTB (tak, wiem, że to jest miasto, ale dla mnie to wieś ;--;) to tyle i pozdrawiam. A na kolejny rozdział trzeba trochę poczekać, bo muszę wymyślić opis miejsca, a to nie będzie zbyt łatwe :/ A wieczorem na blogu pojawi się.... NOESPODZIANKA!!!! :D
Niedługo kolejny rozdział xD. A co do tych wspólnych wakacji bohaterów to nwm czy to będzie akurat Atlanta, bo mogę zmienić zdanie i wymyślić dla nich jakieś inne miejsce.. :) Atlanta.. Akurat dlatego, że wcześniej wpadłam na pomysł, że tam wcześniej mieszkali, przed wypadkiem, a potem obydwoje się przeprowadzili się do Londynu. O Londynie wiem dosyć sporo, bo tam byłam, ale co do Atlanty... Niestety nwm nic xD, więc może bohaterowie przypadkiem pojadą do Polski i przypadkiem zatrzymają się we wsi, w której mieszkam - PTB (tak, wiem, że to jest miasto, ale dla mnie to wieś ;--;) to tyle i pozdrawiam. A na kolejny rozdział trzeba trochę poczekać, bo muszę wymyślić opis miejsca, a to nie będzie zbyt łatwe :/ A wieczorem na blogu pojawi się.... NOESPODZIANKA!!!! :D

Tak !!! Niech przyjadą do naszego wsio-miasta PTB :D Co tak krótko ??!! Jak chce więcej !!! Rozdział cudo !! Po prostu Kawaii <3 :3 Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :D Kocham Cię i nigdy nie przestanę <3 <3 <3 Pamiętaj o tym , bo jak nie to Ci to wytłumaczę w inny sposób :D Życzę ogromy weny :D Nie mogę się doczekać wieczoru :3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :
Mirajane <3