Rozdział specjalny.
~Dzień przed wypadkiem...
-Dlaczego tak bardzo lubisz patrzeć w gwiazdy? - spytał zaciekawiony. Obydwoje leżeli razem na środku jakiejś polanki, był śliczny wieczór. To było jeszcze wtedy, kiedy obydwoje mieszkali w Atlancie. Wtedy, kiedy jeszcze obydwoje byli inni, zanim ten okropny wypadek ich rozdzielił. Wtedy gwiazdy wydawały się być takie piękne. Wszystko wydawało się piękniejsze... Ale rozgwieżdżone niebo w szególności. Gwiazdy lśniły, iskrzyły się, tańcowały niczym małe ogniki na niebie. A było ich wtedy mnóstwo. Zupełnie tak jakby wszystkie gwiazdy, całej galaktyki zebrały się nad niebem, by spoglądać na tą delikatną, wrażliwą dziewczynę i młodego, szlachetnego chłopca. Wtedy właśnie ta cicha, niepozorna dziewczyna zaintrygowała tego porywczego chłopaka. Byli zupełnym przeciwieństwem. On był utalentowany, lubiany w klasie, podziwiany przez uczniów, mówiono na niego, że był idealny. Ciągle się uśmiechał. A ona była taka cicha, krucha jak aniołek, taka inna...
-Dlaczego? - ponagliła.- bo są piękne. A ty tak nie uważasz? - spytała się do leżącego obok niej chłopaka. Twarz miał zwróconą do góry w stronę gwiazd. Był zamyślony.
-Szczerze mówiąc to sam nie wiem. Gwiazdy to nic nadzwyczajnego. Są ładne, ale bez przesady. Dla mnie są zwyczajne...
-Bo nie potrafisz dostrzec ich głębszego piękna... Gwiazdy są piękne tylko dla tych, którzy potrafią na nie patrzeć. Ja uwielbiam patrzeć w gwiazdy, bo przypominają mi... Ciebie... - Dziewczyna zawstydziła się, a Nathan gwałtownie się odwrócił w jej stronę.
-Co powiedziałaś?! Naprawdę?! Dlaczego?! - rzekł podekscytowany. Był teraz szczęśliwy jak głupie dziecko. Dziewczyna zaśmiała się cichutko i skryła twarz w dłoniach zawstydzona.
-Proszę, nie każ mi tego powtarzać, to takie... Zawstydzające. - Nathan objął ją ramieniem, a ona cała zesztywniała.
-Wyluzuj... To normalne. Przecież jesteśmy parą. - Uśmiechnął się do niej szeroko. Nadia miała szeroko otwarte oczy ze zdziwienia. Jego uśmiech sprawiał, że miała motylki w brzuchu i zawsze zaczynała przez chwilę zapominać o wszystkim.
-Jesteśmy? - spytała niepewnie. A Nathan wytrzeszczył na nią oczy z oburzeniem.
-No a nie?! No oczywiście, że jesteśmy! No chyba, że mnie nie chcesz... - spojrzał na nią wpijając swoje oczy uporczywie w jej śliczne niczym drobne kryształki oczy. Tak bardzo lubił na nie patrzeć. Tak bardzo zakochał się w tej dziewczynie, że nie mógł dopuścić do tego, żeby ona go nie kochała. Mimo to, że byli przeciwieństwami, byli idealnie do siebie dopasowani. Obydwoje w głębi serca to czuli. Dopełniali siebie nawzajem. Ona uczyła go wewnętrznego piękna i dogłębnych znaczeń, a on uczył ją być silniejszą, dlatego w swoim drugim życiu stali się kompletnie inni.
-To nie tak! - zaprotestowała gwałtownie. Nathan uśmiechnął się z ulgą. - Chodzi o to czy ty mnie... Chcesz? - zapytała jeszcze bardziej zawstydzona niż wcześniej. Bała się odpowiedzi. Nathan przybrał trochę zdziwiony wyraz twarzy, a ona spuściła głowę w dół. Trwali chwilę w ciszy, aż w końcu chłopak mocno ją przytulił. Dziewczyna nagle otworzyła oczy, z których od razu wypłynęły łzy.
-Czy taka odpowiedź ci wystarczy? - spytał nie przestając jej przytulać. Nadia była zaskoczona tym gestem, ten chłopak ciągle ją zaskakiwał. On ją przytulał mocno, a jej ramiona były opuszone w dół, aż w końcu podniosła je, by go delikatnie objąć. To chyba nic dziwnego, przecież są parą, więc może sobie pozwolić chociaż go przytulić.
-Wiesz... - zaczął niepewnie przestając ją przytulać patrząc na jej śliczną twarz. Zaraz potem speszył się i zaczął patrzeć w dół. Rzadko tak miał, zazwyczaj uporczywie patrzył jej w oczy, a to ona była zawstydzona. W tej chwili było inaczej.
-Chyba zacząłem rozumieć to wewnętrzne piękno gwiazd. Gdy jestem bliżej ciebie, one stają się piękniejsze. Tak samo jak teraz. A gdy na nie teraz patrzę, przypominasz mi się ty... Czyli gwiazdy przypominają nam o rzeczach dla nas wspaniałych, o osobach za którymi tęsknimy lub które kochamy. W takim razie muszę Cię strasznie kochać, co nie? - odwrócił się w jej stronę z uśmiechem i zobaczył, że płacze. Serce go od razu zakuło, uśmiech z jego twarzy gwałtownie zniknął.
-Dlaczego płaczesz?
-Ja... Ja po prostu... Twoje słowa sprawiły, że zachciało mi się płakać... - powiedziała przez łzy.
-Czy ja powiedziałem coś nie tak?
-Nie... To łzy szczęścia.
-Ach, tak? - ucieszył się. - To znaczy, że Ty też już mnie kochasz?
-Chyba tak... - odpowiedziała nieśmiało.
-Cieszę się... - odetchnął z ulgą, po czym znów położył się na trawie oglądając gwiazdy. Ona zrobiła to samo.
-Czyli od dzisiaj już tak oficjalnie, bez żadnych wątpliwości jesteśmy parą?-spytał podekscytowany.
-No... - odpowiedziała uśmiechając się.
-Wiesz... Jeśli kiedykolwiek życie nas rozdzieli obiecuję, że zawsze będę patrzył w gwiazdy.
-Dlaczego? - spytała zdziwiona.
-Żeby czuć, że jesteś blisko... - odpowiedział. Teraz to ona uczyła się od niego dogłębnych znaczeń.
-Ja też, ale jestem pewna, że nic nas nie rozdzieli... - powiedziała z uczuciem, uporczywie patrząc w niebo. - Czyli uważasz już, że gwiazdy są piękne? - spytała po chwili. Chłopak złapał ją za dłoń. Znowu zesztywniała.
-Nadia. Przecież jesteśmy parą, to normalne u par... - powiedział trochę znudzony.
-Wiem, ale... Za każdym razem jak tak robisz ogarnia mnie dziwne uczucie...
-Więc kiedy cię w końcu pocałuję ty... Zemdlejesz?-zaśmiał się, a ona zesztywniała jeszcze bardziej, a jej serce zaczęło bić coraz szybciej i coraz mocniej.
-Najprawdopodobniej... - rozluźniła się i uśmiechnęła. Nastąpiła chwila ciszy.
-Tak... - odrzekł aksamitnym głosem po chwili namysłu. - Tak, uświadomiłem sobie, że gwiazdy naprawdę są piękne, ale jest coś piękniejszego, na co wolę patrzeć, i to jest piękniejsze niż gwiazdy. -Uśmiechnął się delikatnie na samo wspomnienie o tym.
-Co to takiego? - spytała zaciekawiona odwracając się w prawą stronę tam gdzie leżał. On w tym samym czasie się odwrócił. Zaczął przenikliwie patrzeć w jej oczy, ona tylko się uśmiechnęła.
-To Twoje oczy...One są błękitne... Jak skrawek nieba, zupełnie tak jakbyś była aniołem... - powiedział, po czym z zadziwem patrząc jej w oczy pogłaskał ją po policzku. Nadia otworzyła oczy szerzej.
"One są błękitne... Jak skrawek nieba, zupełnie tak jakbyś była aniołem... "
Była pewna, że te piękne słowa zapadną jej w pamięci na zawsze...

Aaaaaa !!!! Cudo No po prostu kocham ! <3 Nie wiem co powiedzieć :3 Normalnie masakra siedzę przed kompem i nwm co napisać .... A poza tym szczerze się do tego kompa jak głupi do sera , ale to tam szczegół taki :D No mam nadzieję , że wszystko się ułoży i nie spiernicz niczego w następnym rozdziale bo się do ciebie przejdę ;) No niestety u mnie jeszcze trzeba troszkę na rozdzialik poczekać cierpię na brak weny :'( No nic tobie kochana życzę właśnie jak najwięcej weny :D <3 I z niecierpliwością będę czekać na kolejny rozdział :3 <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:
Mirajane <3
Ja też ci życzę weny i czekam na kolejny rozdzialik, jednak będę cierpliwa, no bo wiesz..szkoła -,- niestety...u mnie też nie idzie ostatnio to pisanie i coraz rzadziej coś dodaję :( ale w weekendy się przyłoże i mogę cię pocieszyć xD Bo niczego nie spierniczę :D trochę będzie inaczej niż tak jak ci wtedy mówiłam :) ale to niespodzianka xdd ;p, mam nadzieje ze niedługo znowu się spotkamy :D ;3
Usuń