Rozdział 4 "Jesteś moją...Księżniczką Nocy"
Rozdział dedykowany Klaudii :) Najwspanialszej i najlepszej i wgl najnaj xD Dedykuję ci to, gdyż jesteś moją przyjaciółką i w ogóle jako pierwsza przeczytałaś ten pierwszy rozdział, więc czawarty jest dla ciebie. Dziękuję Ci za to, że jesteś i mnie wspierasz i wgl. że czytasz te moje wypociny :D Zawsze po każdym rozdziale, który napiszę idę od razu z tobą o tym porozmawiać i razem śmiejemy się z tego lub wspominamy niektóre fragmenty...Jesteś ze mną od początku i mam nadzieję, że będziesz do końca <3 Myślę, ze rozdział Ci się spodoba.
PS.: Nadal czytam twojego bloga xd i czekam na kolejny rozzdiał :*
Jest zajebisty, dałabym linka, ale nie pamiętam, bo mam go zapisany w tele :C
Wstała z łóżka i podeszła do okna, które było otwarte. Wyszła na balkon i oparwszy się o framugę, zaczęła spoglądać w gwiazdy. Wspominała dzisiejszy wieczór. Jak miał na imię tajemniczy chłopak, który ją uratował? Pamiętała wszystko prócz kilku szczegółów. Podrapała się w szyję i poczuła dwie pulsujące, jeszcze świeże ranki z których spływała krew. Przeraziła się nie na żarty. O co chodzi? Dlaczego? Jak to możliwe? Chciała zadzwonić do Emily i wszystko jej opowiedzieć, porozmawiać z nią... Ale nie mogła tego zrobić, bo Emily już nie było, nie było jej na tym świecie. Już nigdy nie wróci... Nadia położyła się przerażona na łóżku i trzymając się za bolącą ranę zaczęła płakać wspominając swoją przyjaciółkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nathan znajdował się właśnie w środku lasu. Szedł powoli wśród niekończących się drzew, których cienie odbite przez srebrny blask księżyca wyglądały jak mroczne cienie przeróżnych zjaw i mrocznych istot. Szedł tak już dobre dwie godziny, aż w końcu doszedł do obszernej polanki. Stanął na jej środku i patrząc w gwiazdy zaczął myśleć. Srebrny blask księżyca oblewał jego bladą, wampirzą twarz. W oddali iskrzył, wydawał się jedną z miliarda gwiazd migoczących na niebie. Oparwszy się o drzewo, chłopak usiadł na srebrnej trawie. Kosmyki jego długiej, czarnej grzywki zakrywały mu prawie w całości oczy. Uniósł głowę ku górze i zaczął myśleć. Zamknął oczy i... Ją zobaczył. Piękna blondynka, o błękitnych oczach i przecudnym uśmiechu. Dlaczego teraz nie mógł o niej zapomnieć?! Dlaczego ją w ogóle uratował? Dlaczego? To przecież przeszłość, ich dawna miłość się skończyła, dlatego nie powinna wywierać wpływu na jego zachowanie. Nathan bardzo chciał ją znowu dotknąć, usłyszeć jej słodki głos, chociaż kolejny raz spojrzeć na nią. Nie rozumiał dlaczego tego chciał... Dlaczego o niej myślał.
-Przepraszam Cię... Nadia... - powiedział cicho, ale z uczuciem. Mimo to, że nie miał emocji, przy niej mógł chociaż przez chwilę być dawnym sobą. Wiedział, że powinien wyjechać, uciec. Nie chciał na nią patrzeć i przypominać sobie to wszystko co się wtedy wydarzyło, a jednak chciał zostać. Pragnął zostać i patrzeć na nią codziennie. Postanowił, że zostanie w Londynie. Zaryzykuje i przekona się jak będzie. Tylko jeszcze Jason. W sumie jak narazie jego starszy brat powinien być najmniejszym problemem. Największym problemem była...
-Nadia... - odrzekł przenikliwie i cicho, patrząc w gwiazdy. Wymówił jej imię delikatnym głosem, zupełnie innym tonem. - Mogę ci obiecać, że w tym roku szkolnym nie będziesz się nudziła... - powiedział sam do siebie, po czym uśmiechnął się i wstając pobiegł dalej, z ogromną, wampirzą prędkością. Po kilku minutach stał przed jej domem. W ciągu kilku sekund wdrapał się na górę i już stał na jej balkonie. Widział jej dosyć duży pokój. Centralnie ma przeciw balkonu było duże łóżko z jasnego drewna. Właśnie w tym łóżku, w białej pościeli leżała jego księżniczka. Leżała, ale nie spała. Płakała. Nathanowi przez chwilę zrobiło jej się żal, jednak zaraz się opanował. Zapukał w okno. Nadia gwałtownie się odwróciła. Ujrzała pięknego, mrocznego wampira o głębokim czarnym spojrzeniu. Uśmiechnął się do niej szyderczo odsłaniając swoje białe kły. Dziewczyna mechanicznie wstała z łóżka i podeszła do okna, otwierając je. Nie miała pojęcia dlaczego to zrobiła. Coś ją do tego popychało. Stanęła sztywno tuż przed Nathanem patrząc na niego zdziwionym, pełnym lęku spojrzeniem. Chłopak uśmiechnął się szerzej. Opuszkami palców przejechał po jej dwóch rankach widniejących na jej bladej szyi.
-Ciekawe, kto ci to zrobił? - powiedział powoli z lekką ironią w głosie, po czym zaczął się cicho śmiać. Jego śmiech był złowrogi, a jednocześnie zdaniem Nadii melodyjny.
-Czym ty jesteś? - spytała przerażona. Stała sztywno nie wiedząc co zrobić. Już wszystko pamiętała. Wszystko co wydarzyło się wczorajszego wieczoru. (Chodzi o tą akcję na dachu xD) Skok z wieżowca, tajemniczy chłopak, który ją uratował, jego oczy, uczucia jakie ją przy nim ogarniały, ta złowrogość w jego oczach, ugryzienie, krew, i jeszcze... "pocałunek" O ile możnaby to było nazwać "pocałunkiem".
-Czym jestem? Raczej czym ty jesteś? Dlaczego moja hipnotyzacja na ciebie nie działa? Dlaczego twoja krew... Po prostu mnie tak kusi, że nie mogę się od ciebie oderwać? Kim ty do cholery jesteś? - Nathan podszedł do niej bliżej o krok patrząc na dwie ranki na jej szyi. Dziewczyna gwałtownie się odsunęła do tyłu, opierając się o ścianę. Serce jej podskoczyło.
-POMO...! - zaczęła, ale nie skończyła, gdyż rozwścieczony "demon" rzucił się na nią gwałtownie zakrywając jej usta. Obydwoje wylądowali na twardych panelach. On przylgnięty do niej całym ciałem, zakrywając jej usta swoją dłonią, a ona pod nim, przerażona. Ich twarze były teraz w takiej odległości od siebie, że ich nosy stykały się ze sobą, a płytkie oddechy mieszały się. Nathan głośno słyszał szybkie, nierówne bicie serca Nadii. Patrzył w jej przerażone, błękitne oczy. Odkrył, że jej biała, delikatna skóra jest bardzo gładka i ma przyjemny zapach. Jego serce także zaczęło szybciej bić, chociaż było to niezauważalne, gdyż serce wampira bije powoli i cicho. Ale Nathan to czuł. Nadia zrobiła się czerwona na twarzy.
-Jeśli tylko ośmielisz się pisnąć słówko, a przysięgam, że urządzę istną rzeź w twoim domu... - chłopak pochylił się nadal na niej leżąc i przybliżył swą twarz do jej szyi. Dziewczyna odruchowo odepchnęła go, sykając przy tym boleśnie. Bała się, bardzo się go bała. Jej serce biło teraz tak szybko, traciła czucie w dłoniach. Przerażenie ją sparaliżowało. Odeszła od niego, po czym usiadła w kącie pokoju i zaczęła cicho szlochać, kuląc się.
-Hej... - zaczął Nathan delikatnym głosem, leciutko trącąc jej kolano. Drgnęła. - Wyluzuj... Już nic Ci nie zrobię, dopóki będziesz grzeczna. - Uśmiechnął się i usiadł na przeciw niej. - Mam też swoje dobre strony. Chyba... - ponownie przybliżył swoje piękne, jedwabiste wargi do jej szyi. Dziewczyna była spokojna jednak nadal się bała. Zamknęła oczy. A on dotknął dwóch ranek swoimi miękkimi, zimnym ustami. Delikatnie je ucałował. A ciałem Nadii wstrząsnęły przyjemne dreszcze. Chłopak odsunął się od niej kończąc całować jej szyję.
-Widzisz? Zniknęły.. - szepnął łagodnie. Jego słodki, delikatny niczym alsamit głos był pełen sympatii i troski. Nie był oschły ani gorzki. Był nie do poznania. Zupełnie inny. Jego spojrzenie także było zupełnie inne. Znów stał się tym dobrym. Zapewne na krótką chwilę, ale zawsze coś. To właśnie ona wywarła na niego taki wpływ. Teraz miała pewność, że mimo wszystko może mu zaufać... Zawsze...
-Nie zrobię ci krzywdy... - zaczął cicho. Patrzył jej głęboko w oczy. Spojrzenie też miał inne. Takie jakby... Pełne uczuć? Po białym policzku Nadii spłynęła łza. Łza delikatnego wzruszenia. Jego spojrzenie było teraz takie ciepłe. Czy to prawda, że...
-Nie mów mi, że się nabrałaś na tą szopkę... Jesteś taka naiwna! - znów przyjął złowrogi wyraz twarzy i zaczął mówić szorstkim głosem. Nadię zamurowało. Nie wiedziała co powiedzieć. Przestała panikować. Rozluźniła się. Zaczęła się śmiać. Nathan zaczął patrzeć na nią zdziwiony.
-Co cię tak śmieszy? - spytał znudzony patrząc na nią jak na kogoś bardzo niezrównoważonego psychicznie.
-Ty... I ta twoja "maska". Rzeczywiście grasz... I jak sam powiedziałeś odstawiasz szopkę. Na siłę próbujesz ukryć to co czujesz. Ukrywasz prawdziwego siebie za tą maską oschłości. Nie jesteś taki. Ciągle udajesz "tego złego"... - Nathan patrzył na nią zdziwiony i w pewnym stopniu poruszony. Nie wiedział co powiedzieć. Aż w końcu się odezwał.
-Odważna jesteś. Jednak skąd możesz to wiedzieć? Co jeśli naprawdę jestem "tym złym"? Nie pomyślałaś o tym? W każdej chwili mogę Cię zabić...
-Więc to zrób... Dlaczego do tej pory jeszcze tego nie zrobiłeś?!
-Bo mnie w pewnym stopniu zaintrygowałaś... - odpowiedział nonszalanckim tonem. - A ty?
-Co, ja?
-Dlaczego udajesz? Dlaczego zgrywasz taką twardą, mimo tego, że jesteś przerażona? Czemu mimo wszystko próbujesz być obojętna na to co czujesz? - Spytał unosząc brwi, a Nadia szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia marszcząc brwi. Przejrzał ją na wylot. Miała wrażenie, że ten debil czytał z niej jak z otwartej księgi.
-No co? Zgasiłem Cię? hmm..? Zastanów się lepiej z kim rozmawiasz. Wystarczy chwila, ułamek sekundy abym sprawił byś była martwa. Nie zależy mi na twoim istnieniu. Jesteś tylko zwykłym człowiekiem. Dla mnie jesteś tylko i wyłącznie pożywieniem...
-Ty...! - Nadia nie potrafiła odnaleźć prawidłowego określenia. To co powiedział zabolało, jednak bardziej ją to zdenerwowało. - Jesteś bardziej wkurzający niż reklamy na Polsacie...
-Ach tak? - spojrzał na nią spode łba. Podszedł do niej i stanął tuż na przeciw niej. Ona czym prędzej zesztywniała. - Od tej pory znasz moją tajemnicę i wiesz kim jestem. Lepiej dla ciebie jeśli nie przysporzysz mi niepotrzebnych kłopotów. Od dzisiaj jesteś moją...Księżniczką nocy. Gdyż tylko ty jako normalny śmiertelnik znasz mój mroczny sekret. Od tej pory będę cię nękać...- uśmiechnął się do niej szyderczo, po czym delikatnie pocałował ją w czoło. I wyskakując przez okno, w ciągu jednej sekundy zniknął w otchłani ciemnych czeluści nocnego mroku.
-Księżniczka nocy? hmm... Może on nie jest aż taki zły...
Obiecuję, ze następny rozdział będzie lepszy. xd Wakacje, a ja zamiast pisać jakoś tak nie moge sie do tego zebrać :O
A tutaj taklie zdjątko, które mi sie spodobało i skojarzyło z głównymi bohaterami :D


Dziękuje za dedyk <3 Rozdział jest cudny i po prostu uwielbiam :D Od razu chcę więcej . A i jeszcze jedno dziękuje że mam tak wspaniałą przyjaciółkę jak ty <3
OdpowiedzUsuń