środa, 8 października 2014

Rozdział 13

Rozdział 13 "Twoje serce bije tak mocno i wyraźnie..."

Zanim zaczniecie czytać, można na górze wybrać piosenkę, dodałam jakieś nowe xd

~ No więc takie info ode mnie na wstępie ~
Rozdział +18, jeżeli nie masz 18 lat wyłącz tego bloga i obejrzyj smerfy xD
Nie no żart. Przecież wiadomo, że i tak nie wyłączysz. No więc jest to rozdział najbardziej porypany i najgłupszy (w dobrym znaczeniu) ze wszystkich. Nie wierzę, że to pisałam. Na początku wahałam się ze wstawieniem, ale przyjaciółka mnie namówiła xD To tyle... ~

- I co? Pojedziesz z nami na wakacje? - zapytał Nathan kładąc się na swoim dużym łóżku rzucając plecak gdzieś w kąt.
- No jak mogłabym nie jechać?! Ktoś musi cię pilnować... - usiadła ma łóżku obok niego kładąc swój plecak na podłodze.
- Jak Ci poszło dzisiaj w szkole?
- Lepszych pytań już nie mogłaś zadać? - spytał ironicznie.
- Na przykład?
- Na przykład ilu nauczycieli dzisiaj dostało przez ciebie zawału, ile uwag dziś dostałeś, z kim się biłeś, kogo zbiłeś, dlaczego turlałeś się na podłodze podczas fizyki, dlaczego zbiłeś Kastiela?! - przewrócił oczami spoglądając w sufit.
- CO TY ZROBIŁEŚ?!  -  Nadia wytrzeszczyła oczy.
- Nic... - wzruszył ramionami.
- Biłeś się z Kastielem?! Dlaczego?!
- Nie to, że się biłem, po prostu między nami doszło do nieporozumienia.
- Taaaak. Znając ciebie pewnie był to błachy powód.
- Wkurzył mnie! - Powiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Nadia przewróciła oczami.
- Kastiel to naprawdę fajny chłopak, jest moim przyjacielem i myślę, że gdybyś spędził z nim trochę czasu napewno byście się polubili.
- Tsaa.. Napewno go polubię za to, że wyrywa moją dziewczynę. - powiedział głosem pełnym jadu na samą myśl o brązowo włosym chłopaku.
- Od kiedy jestem twoją dziewczyną? - spytała z uśmiechem patrząc na zmieszanego chłopaka. Rzadko był taki zawstydzony i zdezorientowany.
- A skąd taka pewność, że chodzi mi o ciebie? - spojrzał na nią z satysfakcją przybliżając się do niej tak, że musiała całkowicie położyć się na jego dużym łóżku leżąc tuż pod nim. Jej serce gwałtownie przyspieszyło.  Patrzyła w jego cudowne oczy, które były tuż przed nią. Jego śliczne usta, głębokie spojrzenie pełne ciepła, kosmyki czarnych włosów opadające wokół jego twarzy i ten jego chłodny wampirzy oddech... Chłopak pochyliwszy się w stronę jej twarzy przybliżył swe chłodne, spragnione wargi do jej rozchylonych ust. Patrzył na nią z podziwem. To co teraz czuł było nie do opisania. Jej zdezorientowane, szeroko otwarte oczy, płytki oddech, rumieńce na policzkach. Jej jasne, platynowe włosy "rozlane" na pościeli, dłonie bezradnie leżące wzdłuż jej ciała. Nathan przybliżył się do niej zamykając oczy i złożył na jej wargach delikatny, subtelny pocałunek. Wiedział, że już nie musiał się powstrzymywać. Chwycił jej dłoń splatając ich palce. Pocałunek stał się zachłanny. Chłopak zszedł w dół zaczynając całować dziewczynę w obojczyk. Ciało Nadii przeszły przyjemne dreszcze. Odchyliła głowę w tył, a Nathan błądząc dłońmi po jej talii delikatnie wsunął swą dłoń pod jej bluzkę, najpierw jedną, potem drugą. Po chwili dziewczyna poczuła jego zimne dłonie na swoim rozgrzanym ciele. Westchnęła głęboko oplatając swoje nogi wokół jego pleców. (Booosz.! Nie wierzę, że to piszę... Chyba coś ze mną nie tak xD) Dziewczyna zaczęła odpinać guziki z jego czarnej koszuli, a chłopak prawie uporał się z jej białą bluzką całując ją przy tym w szyję. Teraz to Nadia już bez bluzki siedziała na nim całując go, wzdychając przy tym. Nathan gładził jej talię powoli wsuwając swe dłonie w jej tylne kieszenie od spodni i wtedy...
Wtedy niespodziewanie do pokoju wszedł Jason wraz z jakąś roześmianą dziewczyną obok niego. Niestety dziewczyny Nadia nie mogła dojrzeć, gdyż była tuż za drzwiami. Obydwoje odskoczyli od siebie jak oparzeni. Nadia spalona ze wstydu zaczęła zakrywać się kocem. Nathan spojrzał na zszokowanego, uśmiechniętego od ucha do ucha brata. Był trochę zamieszany, ale zaczął się śmiać.
- No, no... Mogłem to przewidzieć, przepraszam. - powiedział Jason śmiejąc się i zamknął drzwi.
- To był twój brat co nie? - spytała zestresowana.
- No... - odpowiedział ledwie powstrzymując się od śmiechu.
- No to pięknie... - nerwowym gestem odgarnęła włosy w tył. - zrobiłam na nim zajebiste wrażenie, po prostu napewno ma teraz o mnie dobre zdanie. - powiedziała zażenowana, a Nathan wybuchnął śmiechem wstając z łóżka.
- Z czego się tak śmiejesz?! - chłopak nie odpowiedział śmiejąc się w najlepsze. - Ale wtopa! Przed Jasonen, haha!
- I ciebie to bawi! Przestań! - krzyknęła wstając.
- Złap mnie! - Nathan wampirzym tępem wybiegł z pokoju zbiegając po schodach w stronę kuchni.
- No nie rób se jaj... - zeszła znudzona po schodach zakładając bluzkę. - No gdzie jesteś, Draculo? - roześmiała się rozglądając się za chłopakiem. Nie było go. Podeszła do blatu kuchennego oparwszy się o niego i odgarnewszy włosy w tył westchnęła. W ułamku sekundy wampir znalazł się tuż przed nią patrząc na nią swym hipnotyzującym spojrzeniem.
- Aaa! - krzyknęła przestraszona. - Ty. Jak ty... Tak nagle tu... - nie dokończyła, bo chłopak wziął ją na ręce i posadził na kuchennym blacie sam oparwszy się rękami i niego. Spojrzał na nią uwodzicielskim spojrzeniem.
- Więc dokończmy "to". - szepnął jej do ucha delikatnie je przygryzając sprawiwszy, że Nadia zaczęła się słodko rumienić.
- Ale co? - spytała udając zdziwienie delikatnie go od siebie odsunąwszy.
- No to co zaczęliśmy w sypialni... - ponownie zamruczał jej do ucha przybliżając się do niej, by ją pocałować. Dziewczyna zrobiła unik.
- Nie chcesz? - przywdział minę biednego psiaka.
- Nie o to chodzi...
- Więc o co? - spytał zniecierpliwiony.
- Myślę, że to trochę za wcześnie.
- Wiem, że nie o to ci chodzi... Po prostu ci się nie podobam. - powiedział udając smutek.
- Oszalałeś?! - wytrzeszczyła oczy. - Twój brat jest w pobliżu, debilu!!!
- No i co z tego? On robi to samo ze swoją dziewczyną... - powiedział Nathan,  po czym zaczął powoli całować Nadię w szyję dyskretnie wsuwając swe dłonie pod jej bluzkę.
- Czekaj... -  westchnęła próbując go powstrzymać. Przychodziło jej to z wielkim trudem. Sprawiał jej przyjemność, jednak wiedziała, że nie mogła...
- Proszę cię... To... Bo ja... - powiedziała delikatnie przygryzając wargi.
- O co chodzi? - spytał nie przestając pięścić jej szyi.
- To... To mój pierwszy raz... -  powiedziała przygryzając wargi jeszcze bardziej. Nathan spojrzał na nią ciepłym wzrokiem przestając ją całować.
- A więc twój pierwszy raz należy do mnie. - uśmiechnął się do niej szyderczo.
- Nathan... Ja po prostu...
- Okej... - odpowiedział cicho. - Rozumiem... -  uśmiechnął się do niej słodko i przytulił ją. Dziewczyna także go przytuliła zamykając oczy. Chłopak zaczął powoli zniżać się zatrzymując tuż przed piersiami dziewczyny przybliżając swoje prawe ucho do jej serca. Westchnął. Nadia znieruchomiała.
- Twoje serce... - zaczął cichym, ledwo usłyszalnym głosem. Zamknął oczy. - Bije tak nierównomiernie i tak głośno... Gdy jestem obok ciebie bije mocniej... - dziewczyna ani drgnęła, ale jej serce przyspieszyło.
- Już zapomniałem jakie to uczucie, gdy serce bije tak mocno... To chyba wspaniałe uczucie, prawda? Z mojego ludzkiego życia pamiętam tylko, że gdy serce biło mocno, czułem się szczęśliwy...
- A teraz nie bije? Nie bije gdy jesteś przy mnie? -  spytała cicho. Nathan uniósł wzrok spoglądając na nią smutno.
- Ono już nigdy nie zabije... - uśmiechnął się smutno. Dziewczyna pochyliła się i zrobiła to samo co Nathan przed momentem. Wsłuchiwała się w bicie jego serca. Nathan drgnął, rozchylając swe usta. Ten gest go poruszył.
- Widzisz? Nie bije...
- Dla mnie zawsze będzie bić... - uśmiechnęła się patrząc na jego szeroko otwarte, błyszczące oczy.
- Nadia... - odrzekł wzruszony mocno ją przytuliwszy.
- Serio?! W kuchni też? No wiecie co... Ja tu gotuję... - powiedział śmiejąc się Jason.
- Jak długo tu jesteś? - spytał Nathan lekko wkurzony.
- Jakiś czas. Kontynuujcie, nawet popcorn przygotowałem.
- Jesteś niemożliwy! - powiedział Nathan śmiejąc się.
- I kto tu jest niemożliwy? Niewyżyci seksualnie...
- No chyba ty! - krzyknął Nathan.
- No chyba nie!
- No chyba cię suty szczypią!
- No chyba cię traktor przejechał!
Nathan wampirzym tępem podbiegł do brata, by go przewrócić, jednak mu się nie udało. Zaczęli się ganiać po całym pokoju.
- Ale wy się kochacie... - Nadia przewróciła oczami.
- Odwal się pederasto!
- A idź stąd geju!
- Burdel jest tam!
- Ludzie mylą cię z tranwestytą!
- A ciebie z prostytutką!
Nadia roześmiała się. Nagle usłyszała tłukące się naczynia i spadające garnki.
- KURWA MAAAAAĆ!!! - krzyknął Nathan. - Ty to sprzątasz popaprańcu!
- Duże dzieci... - westchnęła schodząca po schodach dziewczyna, która prawdopodobnie była tą dziewczyną Jasona o której mówił Nathan!
-KOCHANIE! TEN PEDOFIL MNIE GWAŁCI! ZRÓB COŚ! - krzyknął Nathan leżąc na podłodze pod Jasonen, który właśnie wykręcał mu rękę.
- Nic na to nie poradzę! - odkrzyknęła dziewczyna nie przestając się śmiać. Odwróciła się w stronę, z której dochodził sympatyczny, dziewczęcy głos, który wydawał jej się znajomy. I ujrzała opartą o framugę ściany kruczoczarnowłosą dziewczynę ubraną w czarną spódniczkę i czarną bluzkę na ramionczkach. Po jej brązowych oczach w kolorze mlecznej czekolady poznała Emily. Była zamurowana, nie mogła w to uwierzyć. W tej chwili nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Czarnowłosa dziewczyna spojrzała na nią ciepłym spojrzeniem.
- Nadia... - uśmiechnęła się. Podeszła i ścisnęła przyjaciółkę.
- Emily... - szepnęła i rozpłakała się.
~~
Emily opowiedziała Nadii całą historię dlaczego przeżyła.
- Przepraszam, że wcześniej ci nie powiedziałam, ale nie mogłam... - powiedziała gładząc przyjaciółkę po ramieniu.
- Nie pamiętasz kto ci to zrobił?
- Co? - spytała Emily zdezorientowana.
- No kto cię zabił.
- Nie... - odpowiedziała odwracając wzrok.
- Emily...
- Tak?
- Strasznie cieszę się, że żyjesz! - Nadia rzuciła jej się w ramiona.
- Ja też.
- Ciekawe co robią chłopcy... - powiedziała Nadia zastanawiając się. Obydwie były teraz w pokoju Jasona, chłopaki byli albo w kuchni i się wykłócali, bo słychać było spadające garnki, albo po prostu grzecznie gotowali obiadek. Chociaż to pierwsze było bardziej prawdopodobne.
- Musimy niedługo o wszystkim porozmawiać. Gdzie mieszkałaś przez ten cały czas?
- W domku letniskowym razem z Jasonen na obrzeżach Londynu.
- Jesteście razem? - spytała wykazując spore zainteresowanie.
- To... - zaczęła niepewnie spoglądając gdzieś w bok. - To skomplikowane. Jesteśmy tak jakby razem, ale jest to po prostu nieoficjalny związek.
- Strasznie się zmieniłaś w wyglądzie.
- W usposobieniu także... - dopowiedziała Emily. - To dlatego, że jestem teraz wampirem i spodobało mi się to...
- Ach, tak? Chodźmy ma dół do chłopaków.
- Okej... - uśmiechnęła się Emily i wychodząc z pokoju zeszły po schodach na dół do kuchni. Nie było ich tam, więc skierowały się ku salonowi. Tam obydwoje siedzieli na jasnej skórzanej kanapie i coś zachłannie omawiali. Dziewczyny spojrzały po sobie zdezorientowane.
- A więc dziewczyny, plan jest taki... - powiedział Jason odwracając się w ich stronę. - Siadajcie.
- Więc jedziemy do USA, wszystko jest już przygotowane i ustalone. Jedziemy wszyscy razem. Jedziesz ty... - wskazał na Nadię, Jason, Emily no i oczywiście ja. - uśmiechnął się olśniewająco. - Pojadą z nami też Sue i Lysander, moi koledzy z klasy. Naszym celem jest Atlanta. Jedziemy samochodem terenowym Jasona. Nie znamy dobrze trasy, ale jestem pewien, że nie zabłądzimy. Zostaniemy tam w jakimś hotelu przez kilka dni i to będą NAJLEPSZE WAKACJE EVER!!! - krzyknął rozentuzjowany. - Co wy na to dziewczyny?
- ZAJEBIŚCIE!!! - krzyknęły obydwie.
~~
No i koniec :D Jak już się domyślacie... Autorka tego bloga jest upośledzona xD
A tak na poważnie to...
W następnym rozdziale będą wakacje, lato, plaże, zwiedzanie zajebistych miejsc, czas wolny, morska bryza, urok pięknych miejscowości... Ach... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Pomiędzy bohaterami zrobi się gorąco, haha :D
Co myślicie o Emily i Jasonie? Będzie tej pary mnóstwo w kolejnym rozdziale wakacyjnym, aż się nimi zerzygacie.. (Jak kolwiek się to pisze O.o) I będzie trochę akcji. Możecie sobie wyobrazić naszych głównych bohaterów na wakacjach. XD no dobra ja już lecę, Nie zdradzam nic więcej, resztę zostawiam waszej wyobraźni .

Nadia i Nathanek <3

oraz


                                                                Jasonek z Emily <333

3 komentarze:

  1. Dobra spokojnie jest godzina 23:57 , a ja padam ze śmiechu :D Nie no po prostu nie wierzę :D Jasonek i Nathanek tak bardzo się kochają , że normalnie ach !!! <3 Błagam więcej takich rozdziałów ,l najlepiej z tym : Serio?! W kuchni też? No wiecie co... Ja tu gotuję... - powiedział śmiejąc się Jason.
    - Jak długo tu jesteś? - spytał Nathan lekko wkurzony.
    - Jakiś czas. Kontynuujcie, nawet popcorn przygotowałem.
    - Jesteś niemożliwy! - powiedział Nathan śmiejąc się.
    - I kto tu jest niemożliwy? Niewyżyci seksualnie...
    - No chyba ty! - krzyknął Nathan.
    - No chyba nie!
    - No chyba cię suty szczypią!
    - No chyba cię traktor przejechał!
    Nathan wampirzym tępem podbiegł do brata, by go przewrócić, jednak mu się nie udało. Zaczęli się ganiać po całym pokoju.
    - Ale wy się kochacie... - Nadia przewróciła oczami.
    - Odwal się pederasto!
    - A idź stąd geju!
    - Burdel jest tam!
    - Ludzie mylą cię z tranwestytą!
    - A ciebie z prostytutką!
    W tym momęcie poi prostu jebłam ze śmiechu i się tak teraz zastanawiam czy przypadkiem za chwilę nie wparuje mi do pokoju mamusia i nie zacznie się drzeć żebym zamknęłą mordę :D XD
    Nie no dobra tak się rozpisałam , że masakra , ale dobra :D Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdzialiki :D Ślę ogromy weny !!!! I jeszcze jedno kocham cię dziewczyno <3 :3 :D
    Mirajane <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i jeszcze jedno nie zabij mnie za to co zrobiłam z blogiem , a z resztą sama zobaczysz .

      Usuń
    2. Nie zabije xD i dziękuję za kom. Tak wgl to niedługo wakacyjny rozdział :D ten był taaaki troszku zboczony, haha :) pozdrawiam i też życzę weny, żebyś mogła niedługo napisać rozdział :*

      Usuń